Podcast

#2 Bitwa o biust Baśki

Posted on

 

Obserwuj nas także na Spotify:

W dzisiejszym wpisie przedstawiamy Ci historię sporu, który miał miejsce w 2004 roku między liderem zespołu „Wilki”, tj. Robertem Gawlińskim a spółką Carlsberg Polska (producentem piwa Okocim Mocne) oraz współpracującą z Carlsbergiem agencją reklamową. 

W 2004 roku Carlsberg Polska, czyli producent piwa Okocim Mocne, zlecił pewnej agencji reklamowej przygotowanie krótkiego spotu reklamowego. Spot z założenia miał promować piwo Okocim Mocne. W spocie  widniały różne sceny – w jednej  z nich ukazana została kobieta tańcząca z mężczyzną. W pewnym momencie, w reklamie pojawia się napis BAŚKA. Po chwili widzimy jak kobieta wyjmuje spod bluzki wkładki powiększające biust, i w tym momencie na ekranie pojawia się biały napis na czarnym tle o następujące treści: “NIE MIAŁA FAJNEGO BIUSTU”. Jak pewnie pamiętasz Robert Gawliński w piosence zespołu Wilki śpiewał natomiast: „Baśka miała fajny biust”. To właśnie to nawiązanie, stało się bezpośrednią przyczyną konfliktu między stronami. 

Gdybyśmy przenieśli się w czasie do roku 2002 i włączyli radio, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że trafilibyśmy właśnie na przebój Wilków, o którym mówimy w dzisiejszym wpisie. Piosenka ta została wydana w 2002 roku, jako pierwszy singiel promujący album Wilków – o nazwie “4”. 

“Baśka” szybko zyskała ogromną popularność i do tej pory jest uznawana za jedną z najbardziej znanych piosenek zespołu. Wilki były wielokrotnie nagradzane za ten singiel, który kilkukrotnie został okrzyknięty piosenką roku. Jak możesz się domyślać, piosenka ta miała w tym czasie ogromną siłę marketingową.

No i teraz pojawia się pytanie, czy Carlsberg i obsługująca go agencja reklamowa powinni uzyskać zgodę na nawiązanie do tekstu “Baśki” w swoim spocie reklamowym, czy też nie? Okazuje się, że agencja reklamowa w czasie wstępnych prac nad spotem, kontaktowała się z menadżerem Wilków, w celu zorientowania się co do możliwości oraz warunków ewentualnej współpracy pomiędzy Carlsbergiem a zespołem muzycznym. Wilkom nie odpowiadały jednak zaproponowane warunki współpracy. Zespół był zainteresowany raczej długofalową, szerszą współpracą z Carlsbergiem, która miała obejmować całe spektrum działań promocyjnych, w tym związanych z wydaniem nowej płyty zespołu. Strony nie doszły więc do porozumienia, ale pomimo tego spot reklamowy został opublikowany i był emitowany w telewizji oraz Internecie. Jak już wiesz, sprawa trafiła do sądu.

Pierwszy ruch w sporach sądowych  należy zawsze do powoda. To on napędza sprawę i jako pierwszy wytacza działa w postaci odpowiednich paragrafów. Jakie było więc stanowisko Roberta Gawlińskiego? Robert Gawliński podniósł, że jest jednym z najbardziej znanych i popularnych artystów polskiej sceny muzycznej. Podkreślał, że oprócz działalności artystycznej prowadzi także działalność gospodarczą w ramach której m.in. oferuje reklamodawcom i sponsorom prawo do wykorzystania w reklamie utworów jego autorstwa – na potrzeby promocji licznego rodzaju towarów i usług, jak również (w ramach prowadzonej działalności) zezwala reklamodawcom na wykorzystywanie renomy zespołu Wilki i posługiwanie się pozytywnymi skojarzeniami oraz wyobrażeniami związanymi z osobą powoda. Zdaniem Roberta Gawlińskiego elementami tej renomy są fragmenty jego twórczości, w tym w szczególności powszechnie rozpoznawane przeboje.

Powód twierdził, że to właśnie z siły zarobkowej jego renomy, popularności i twórczości w sposób bezprawny skorzystał pozwany Carlsberg Polska, na zlecenie którego agencja reklamowa opracowała projekty materiałów reklamowych w kampanii reklamowej piwa Okocim Mocne. Gawliński wskazał, że działanie to jest sprzeczne z prawem i dobrymi obyczajami, narusza jego dobro osobiste (w postaci  twórczości artystycznej w rozumieniu art. 23 kodeksu cywilnego i art. 16 prawa autorskiego), jak również narusza jego sferę majątkową i stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. 

Lider Wilków w swoim pozwie twierdził, że pozwani poprzez wykorzystanie tekstu “Baśka nie miała fajnego biustu”, żerują na jego renomie i bezpośrednio nawiązują do twórczości zespołu, a sporny tekst na celu przysporzenie korzyści majątkowych dla Carlsberga – kosztem renomy Wilków i Roberta Gawlińskiego. Biorąc powyższe pod uwagę lider Wilków domagał się od pozwanych m.in: zobowiązania pozwanych do zaprzestania rozpowszechniania spornego spotu, który w ocenie powoda naruszał jego dobre obyczaje i dobra osobiste i zobowiązania pozwanych solidarnie do dwukrotnego wyemitowania 15 sekundowych przeprosin w TVP (programie pierwszym bezpośrednio przed Wiadomościami), Telewizji POLSAT bezpośrednio przed informacjami oraz telewizji TVN bezpośrednio przed Faktami a więc w czasie największej oglądalności. Ponadto domagał się również zasądzenia od pozwanych kwoty 400 tys. zł tytułem odszkodowania.

Pozwany zawsze ma prawo się bronić. Oczywiście pozwani skorzystali z przysługującego im uprawnienia i w odpowiedzi na pozew przedstawili swoje stanowisko w sprawie. 

W odpowiedzi na pozew wskazali oni, że po pierwsze powód nie udowodnił zasadności roszczenia w zakresie żądania zapłaty kwoty 400 tys. zł, po drugie nie wykazał swojego zubożenia (rzekomo wynikającego z faktu wyemitowania przez pozwanych spotu reklamowego), po trzecie powód nie wykazał, że pozwany wzbogacił się kosztem powoda.

Wskazali również na to, że powód nie udowodnił naruszenia jego dóbr osobistych, i że działania pozwanych stanowiły czyn nieuczciwej konkurencji. W konsekwencji, pozwani domagali się oddalenia powództwa w całości i zasądzenia na ich rzecz kosztów jakie ponieśli na skutek toczącego się postępowania sądowego. 

Sprawa rozpatrywana była przez Sąd Okręgowy w Warszawie, jako Sąd I instancji i Sąd Apelacyjny w Warszawie, jako Sąd II instancji. 

Sąd Okręgowy w Warszawie, który nie zgodził się ze stanowiskiem Roberta Gawlińskiego i orzekł, że wniesione przez niego powództwo nie zasługuje na uwzględnienie, ponieważ powód nie zaoferował dowodu z utworu Baśka a sąd nie uznał tego utworu za powszechnie znany i znany sądowi z urzędu. Sąd zwrócił również uwagę na fakt, że produkty stron procesu nie są wobec siebie bezpośrednio konkurencyjne.

W ocenie sądu postać z piosenki Roberta Gawlińskiego stała się jedynie inspiracją dla pozwanej agencji reklamowej do tego, aby stworzyć historyjkę, która została opowiedziana w reklamie. Reklama zdaniem sądu mogła jedynie wywoływać u odbiorcy skojarzenie z piosenką zespołu Wilki, ale w ocenie sądu skojarzenie to było na tyle dalekie i niejednoznaczne, że nie mogło ono prowadzić u odbiorcy do ukształtowania przekonania, że to Robert Gawliński rekomenduje spożywanie piwa Okocim Mocne, co  w konsekwencji uniemożliwiło również zakwalifikowanie działań pozwanych jako czyn nieuczciwej konkurencji. Jak wskazał bowiem Sąd,  brak było podstaw do tego, aby uznać, że działania pozwanych przyczyniły się do zwiększenia sprzedaży piwa i zwiększenia zysków Carlsberga. 

Sąd zwrócił szczególną uwagę na to, że w rozpatrywanej sprawie nie doszło do naruszenia osobistych praw autorskich powoda, ponieważ w reklamie nie wykorzystano utworu powoda ani nawet jego fragmentu, ponieważ w reklamie nie pojawiło się sformułowanie “Baśka miała fajny biust” lecz “Baśka nie miała fajnego biustu” . Ponadto sformułowanie to nie było główną ideą reklamy i nie wskazywało na działalność powoda ani ewentualne upodobanie piosenkarza do piwa Okocim Mocne. Sąd Okręgowy oddalił więc powództwo lidera zespołu Wilki. 

Sąd Apelacyjny, jako Sąd drugiej instancji, zgodził się ze stanowiskiem Sądu Okręgowego i  zwrócił uwagę na to, że rynek reklamowy rządzi się swobodą, bowiem w ocenie Sądu działalność ta z uwagi na swoją skrótowość  i potrzebę komunikatywności musi operować skrótami, odwołaniami do znanych postaci, motywów i sytuacji i jako wypowiedź handlowa o charakterze informacyjnym korzysta  z prawa wolności informacji i wypowiedzi. Ograniczenie tego prawa może nastąpić wyłącznie w celu i ochrony praw i interesów osób trzecich, ale w niniejszej sytuacji Sąd nie dopatrzył się takiej przesłanki. W świetle powyższego, Sąd Apelacyjny oddalił apelację i obciążył Roberta Gawlińskiego kosztami procesu (wyrok Sądu Apelacyjnego z dnia 14 maja 2007 roku, sygn. akt: I ACa 668/06). Czego możesz dowiedzieć się na podstawie tej sprawy?

  1. po pierwsze – w pewnych sytuacjach dozwolone jest budowanie skojarzeń z cudzą twórczością, nawet jeśli wykorzystujemy takie skojarzenia w celach komercyjnych. Nie zawsze odnoszenie się do cudzej twórczości automatycznie oznacza naruszenie czyichś praw;
  2. po drugie –  rynek reklamowy cechuje się pewnego rodzaju swobodą jeżeli chodzi o tworzenie przekazu reklamowego, dlatego też co do zasady może odwoływać się do istniejących i znanych motywów ze świata popkultury i sztuki – oczywiście zawsze w granicach prawa.

Pamiętaj jednak, że każda sprawa jest inna, a sądy rozpatrują sprawy zawsze indywidualnie. Jeśli chcesz zatem nawiązać do cudzej twórczości w swojej działalności, pamiętaj, aby robić to zawsze z rozwagą oraz najpierw przeanalizuj, czy takie nawiązanie nie będzie rodziło ryzyka naruszenia cudzych praw.

Mamy nadzieję, że ta historia była dla Ciebie ciekawa, i że po przeczytaniu artykuły zyskałeś nową porcję wiedzy. Zapraszamy do tego, abyś podzielił się z nami swoim przemyśleniami w komentarzu. Chętnie zapoznamy się z Twoją opinią. 

Podcast

Jak legalnie korzystać ze zdjęć z Internetu? | Czwartki Dla Twórców

Posted on

Dzisiejszy wpis poświęcimy temu czy można korzystać, a jeśli tak to w jaki sposób należy korzystać ze zdjęć znalezionych w Internecie.

W sieci dostępnych jest cała masa wspaniałych zdjęć i grafik i może Cię bardzo kusić, aby wykorzystać je np. w Twoim najnowszym wpisie na blogu, w materiale reklamowym, który być może aktualnie przygotowujesz lub w innym projekcie, nad którym właśnie pracujesz. 

Jak mówi stare internetowe porzekadło: „jak coś jest wrzucone do Internetu to każdy może z tego korzystać”.

 Czy tak jest? No niezupełnie… 

Zanim wykorzystasz jakiekolwiek zdjęcie z Internetu zatrzymaj się na chwilę, weź głęboki oddech i zastanów się czy masz prawo takie zdjęcie wykorzystać. Dzisiaj opowiemy Tobie jak to zweryfikować oraz jak w legalny sposób wykorzystać zdjęcia lub materiały graficzne, które znajdziesz w sieci.  

Jako generalną zasadę powinieneś przyjąć, że jeśli chcesz skorzystać z cudzych materiałów, dostępnych w sieci, musisz posiadać na to zgodę. 

Czy w praktyce oznacza to, że każdorazowo musisz zwracać się do twórcy danego zdjęcia, aby uzyskać bezpośrednio od niego taką zgodę? Nie – nie zawsze. W pewnych przypadkach byłoby to niemożliwe lub zbyt uciążliwe, aby oryginalny twórca odpowiadał na wszystkie tego typu zapytania kierowane do niego.

Znacznym ułatwieniem są różnego rodzaju internetowe bazy i banki zdjęć, w których znajdziesz legalne materiały zdjęciowe i graficzne. To jednak, że korzystasz z tego typu stron, nie oznacza, że pobrane zdjęcia będą wykorzystywane bez zgody. Wręcz przeciwnie – taka zgoda to oczywiście odpowiednia licencja, którą będziesz mógł uzyskać. Licencja może być płatna, albo bezpłatna. 

Zacznijmy od licencji bezpłatnych. Przykładem tego typu licencji są licencje typu creative commons, które występują w różnych konfiguracjach, w zależności od tego na jakich warunkach można korzystać z materiału objętego taką licencją.

Najczęściej będziesz mógł się spotkać  z takimi oznaczeniami jak np.:

CC-BY – uznanie autorstwa

CC-NC – użycie niekomercyjne

CC-ND – użycie bez utworów zależnych

CC-SA – użycie na tych samych warunkach

Korzystając z licencji typu CC zazwyczaj będziesz musiał wskazać rodzaj licencji, na której udostępnione jest dane zdjęcie oraz odnośnik  czyli link do warunków licencji, z której korzystasz.

Tutaj wskazówka praktyczna – zdecydowana większość materiałów z baz Wikipedii jest udostępniona właśnie na licencjach creative commons, dzięki czemu możesz potraktować Wikipedię, jako pewnego rodzaju bank darmowych zdjęć. Oczywiście zalecamy to robić z ostrożnością – powinieneś każdorazowo sprawdzić, czy dane zdjęcie na pewno jest na wolnej licencji. Możemy powiedzieć Ci z własnego doświadczenia, że sami kilka razy natrafiliśmy na Wikipedii na materiał, który był oznaczony jako “źródło nieznane” – w szczególności na zagranicznych stronach Wikipedii. W takim przypadku korzystanie z tego typu materiałów może wiązać się z ryzykiem naruszenia czyichś praw, ponieważ nie wiemy czy twórca zezwolił na udostępnienie i wykorzystanie takiego materiału. 

Jeśli chcesz wykorzystać dane zdjęcie komercyjnie, każdorazowo sprawdzaj, zdjęcie to, nawet jeśli jest na wolnej licencji,  jest przeznaczone do użytku komercyjnego, czy też nie.

Wyszukiwarka Google, a także np. bardzo popularny serwis flickr.com posiadają specjalne wyszukiwarki plików na licencji creative commons. To bardzo ułatwia życie, tym bardziej, że możesz wybrać opcję, żeby wyszukiwanie ograniczone było tylko do plików, które będziesz mógł wykorzystać komercyjnie – a więc będziesz mógł je wykorzystać np. w swoim logo, albo w materiale reklamowym.

Licencją, którą z pewnością najbardziej polubisz, jest licencja CC0. Zdjęcia udostępnione na tej licencji nie wymagają przypisania autorstwa i możesz z nimi zrobić niemalże co tylko się Tobie podoba. Być może część z naszych słuchaczy w tym miejscu powie – hej! ale sami w ostatnim podcaście mówiliście, że prawo do oznaczania twórcy jest niezbywalne i zawsze trzeba je szanować! 

To prawda, dlatego nie możesz przypisać sobie autorstwa takiego zdjęcia. Ale jednocześnie twórca tego zdjęcia, udostępniając je na licencji CC0, zgodził się, żebyś nie musiał oznaczać jego autorstwa. I to jest ta różnica. Tego typu darmowe zdjęcia znajdziesz np. na portalu pixabay.com czy też pexels.com. 

Ostatnim przykładem darmowych zdjęć są zdjęcia, do których autorskie prawa majątkowe wygasły. Tego typu zdjęcia znajdziesz często w cyfrowych bibliotekach publicznych np. w bibliotece Polona. W przypadku tych zdjęć jednak, już powinieneś oznaczyć autorstwo oryginalnego twórcy zdjęcia, ponieważ prawa osobiste są nieograniczone w czasie.

Przejdźmy teraz do licencji płatnych. Licencje płatne, to takie które możesz uzyskać np. z komercyjnych serwisów stockowych, jak np. Shutterstock, albo Adobe Stock, ale też takie które możesz uzyskać od agencji typu Getty Images. Jeśli już zdecydujesz się na licencję płatną to zawsze dokładnie sprawdź warunki korzystania z danego zdjęcia. Licencja może bowiem przykładowo zezwalać na wykorzystanie zdjęcia tylko w określony sposób, dla przykładu: tylko w internecie, ale już nie np. w materiałach drukowanych. Dopuszczalny sposób wykorzystania zdjęcia to tzw. pola eksploatacji – możesz spotkać się z tą nazwą w twojej umowie licencyjnej, więc zapamiętaj sobie to pojęcie, bo to właśnie ono wskazuje sposób w jaki możesz korzystać z wybranego zdjęcia. 

Istnieją pewne wyjątki od konieczności uzyskiwania licencji od uprawnionego. Pewnie słyszałeś już nie raz o prawie cytatu. Tutaj jednak przestrzegamy, żebyś był ostrożny. Prawo cytatu to wyjątek, a z wyjątkami zawsze trzeba uważać i dokładnie zbadać, czy faktycznie możemy z niego skorzystać. Prawo cytatu może dotyczyć oczywiście także zdjęć, jest to jednak na tyle szeroki temat, że omówimy go w odrębnym Czwartku dla twórców – już za tydzień.


Masz do nas pytania lub potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się z nami za pomocą poniższego formularza:

Zagadki Prawne

Zagadka: Czy ułożenie wędlin może być chronione przez prawo autorskie?

Posted on

Mamy dla Was zagadkę. Wyobraźcie sobie paletę z pysznymi wędlinami. Obok leży czosnek i kilka innych rekwizytów kulinarnych. Wędliny zostały ułożone, w taki sposób, aby ładnie się prezentowały. Kiełbaski i inne frykasy będą miały zaraz ekskluzywną sesję zdjęciową. 

Przychodzi Pan fotograf. Rozstawia sprzęt, zastanawia się nad kadrem, dobiera odpowiednie ujęcia. Zaczyna się magia fotografowania. Po wykonaniu serii zdjęć, fotograf jest na tyle z nich zadowolony, że publikuje je nawet na swojej stronie internetowej i oferuje do sprzedaży.

W tym momencie do akcji wkracza nasza bohaterka. Pani kompozytorka. Ale niech nie zwiedzie Was ta nazwa, to nie jakiś Mozart, czy Beethoven. To kompozytorka wędlin. Pani kompozytorka jest odpowiedzialna za odpowiednie ułożenie kiełbasek i szynek, tak aby ładnie się prezentowały później na zdjęciu. To właśnie ona była organizatorką sesji zdjęciowej, zorganizowanej na potrzeby zmiany wizualizacji firmy wędliniarskiej, w której pracowała jako dyrektor ds. sprzedaży i marketingu. 

Praca Pani kompozytorki była dla niej na tyle ważna, że stwierdziła, że posiada ona prawa do zdjęć fotografa, przynajmniej w pewnym zakrese, ponieważ widać na nich ułożone przez nią kompozycje wędlin. Kompozycje, które stanowiły według niej niezależny utwór chroniony przez prawo autorskie. Wezwała więc fotografa do zaprzestania naruszeń praw do jej kompozycji.

Fotograf trochę się zdziwił. Stwierdził – bez przesady, szynki i kiełbaski może smaczne, ale ich ułożenie to nie jest jakiś wyczyn. Prawa do zdjęć należą do niego.

No nie dogadali się. Sprawa o wędliny trafiła w końcu do sądu.

I teraz przechodzimy do naszej zagadki prawnej. Czy odpowiednie ułożenie wędlin i rekwizytów… może być uznane za prawnie chroniony utwór? To znaczy, że nikt inny nie będzie mógł TAK samo ułożyć tych wędlin i rekwizytów bez odpowiedniej zgody Pani kompozytorki? Czy kompozycja wędlin może być tak samo chroniona jak dzieło muzyczne albo wiersz? Czy to już może przesada?

Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, wyjaśnijmy pokrótce czym właściwie jest utwór.

Wydawać by się mogło, że utwór to po prostu coś kreatywnego, stworzonego przez artystę. Jednak prawo autorskie wprost wskazuje konkretne cechy jakie powinien posiadać utwór. 

Po pierwsze, aby mówić o utworze, musimy mieć do czynienia z dziełem o twórczym i indywidualnym charakterze. Twórczym, tzn., że utwór musi być subiektywnie nowy z perspektywy twórcy. Indywidualny natomiast, oznacza, że utwór powinien w jakiś sposób odzwierciedlać osobowość twórcy. 

Po drugie, to co tworzymy musi zostać w jakiejkolwiek postaci ustalone. Czyli dana twórczość nie może pozostać wyłącznie w wyobraźni i umyśle twórcy, lecz musi być jakkolwiek uzewnętrzniona – np. w przypadku malarza, poprzez przeniesienie wizji obrazu na płótno.

Po trzecie wreszcie, utworem może być wyłącznie przejaw twórczości człowieka. W Polsce  przyjmuje się bowiem, że twórcami mogą być wyłącznie ludzie, a nie np. zwierzęta, czy też siły natury. Warto dodać, że dla powstania utworu nie ma znaczenia jego wartość, przeznaczenie, czy też sposób w jaki zostanie on wyrażony przez twórcę.

Zgodnie z przepisami prawa autorskiego, utworem jest np. dzieło literackie, plastyczne, muzyczne, fotograficzne, ale są to jedynie przykłady i katalog ten nie jest zamknięty. Utworem natomiast zgodnie z przepisami prawa nie są m.in. odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne.

Teraz, kiedy dostaliście już dawkę niezbędnej wiedzy, spróbujcie wcielić się w rolę sędziego i rozwiązać naszą zagadkę – czy kompozycja wędlin, czyli odpowiedni sposób ich ułożenia, stanowi utwór, który jest chroniony prawem autorskim? Czy może jednak jest to jedynie techniczne i raczej nietwórcze działanie i to fotograf jest w tym przypadku wyłącznym uprawnionym do zdjęć a sposób ułożenia szynek i rekwizytów nie ma znaczenia?

Nadszedł czas na odpowiedź. Z omawianą przez nas sprawą musiał zmierzyć się Sąd Apelacyjny w Katowicach w 2015 roku. Zdaniem Sądu kompozycje wędlin stanowiące przedmiot sporu były indywidualne i twórcze, a zatem stanowiły utwór chroniony przez prawo autorskie. 

W konsekwencji Pani kompozytorka została uznana za współtwórcę fotografii, na których utrwalono kompozycję rekwizytów i wędlin jej autorstwa. Ostatecznie wygrała więc spór z fotografem o zdjęcia wędlin. 

W sprawie mieliśmy do czynienia z kilkoma kompozycjami i sąd zwrócił uwagę na to, że powódka musiała ustalić koncepcję tematyczną każdej z tych kompozycji, ich aranżację, sposób i układ ekspozycji produktów, a ponadto rekwizyty i tła, na których będą prezentowane, a następnie kompozycje te ułożyć i zlecić ich utrwalenie w formie fotografii.

Sąd wskazał, że: “w każdej z tych kompozycji występuje oryginalny element twórczości implikujący przypisanie przymiotu utworu w rozumieniu prawa autorskiego i przyznanie prawnoautorskiej ochrony (…)”. 

Uzasadniając twórczy charakter kompozycji, sąd stwierdził, że:

“Wędliny ułożone na półmiskach i talerzach wraz z rekwizytami zostały dobrane według indywidualnych wizji, z wykorzystaniem obszaru swobody w wyborze i uporządkowaniu poszczególnych składników. (…) Kompozycje te były tworzone z wykorzystaniem wszelkich akcesoriów kojarzących się ze śniadaniem, nawiązywały do polskiej tradycji i nowego wizerunku firmy, której głównym produktem miały być wędzonki jako wiodący produkt zakładu, kojarzyły się ze świniobiciem i swojskim wytwarzaniem wędlin, przewidywały wykorzystanie produktów tradycyjnie kupowanych w okresie przedświątecznym oraz rekwizytów jak ozdoby, kokardy, świeczniki . Taki przejaw działalności, z pewnością twórczy i indywidualny, świadczy o powstaniu utworów”.

Na dziś to już koniec, dajcie znać w komentarzach, czy odgadliście rozstrzygnięcie sądu oraz czy się z nim zgadzacie. Pamiętajcie jednak, że każda sprawa jest inna i nie ma jednolitej reguły, która pozwala określić czy dane dzieło jest utworem czy też nie. To znaczy, że nie każda kompozycja wędlin, czy też inny układ rekwizytów będzie zawsze utworem. Sąd za każdym razem będzie to badał indywidualnie.

Odcinki

Czy sobowtór może ukraść TWÓJ WIZERUNEK? | Legal Stories #1

Posted on

Jest rok 2005. Właściciel polskiej sieci supermarketów MarcPol wpada na pomysł, aby w reklamie jego sklepów wystąpiła znana twarz, która będzie zachęcać do zakupów w MarcPolu. Wybór padł na jednego z najbardziej popularnych w tym czasie polskich aktorów – Cezarego Pazurę.

Właściciel MarcPola zadzwonił do ówczesnej żony i zarazem menadżerki Cezarego Pazury z propozycją, aby popularny aktor wystąpił w reklamie jego sklepów. Zaproponował, aby stawkę za udział aktora w reklamie ustalić po koleżeńsku, ze względu na ich wcześniejszą znajomość.

Żona popularnego Killera, nie zgodziła się jednak na “koleżeńskie stawki”. Zaproponowała konkretną kwotę rynkową za udział jej męża w reklamie. Jak możemy się domyślić, odpowiedź ta nie spotkała się z entuzjazmem Prezesa MarcPola. Wpadł on więc na sprytny pomysł: a może by tak zamiast drogiego aktora, zaangażować do reklamy po prostu kogoś bardzo podobnego do Cezarego Pazury?

Prezes jak pomyślał, tak zrobił. Zdecydował się on zatrudnić pana Leszka Blautenberga. Sobowtóra Cezarego Pazury, znanego m.in. z filmu Killerów 2wóch. W reklamie ostatecznie przedstawiono kilka postaci, w tym mężczyznę przechadzającego się alejkami sklepu, w którego postać wcielił się właśnie Blautenberg. 

Scena z sobowtórem Pazury prezentowała się w reklamie mniej więcej tak:

Ubrany na sportowo mężczyzna podchodzi do kasy, obsługująca go kasjerka zamyśla się, robi wielkie oczy i wyobraża sobie go w stroju żołnierza z dawnej epoki. W tle oczywiście muzyka z tekstem, jak to świetnie robi się zakupy w MarcPolu.

Jak możecie się domyślić, reklama ta nie spodobała się Cezaremu Pazurze i jego menadżerce. Nie spodobała się na tyle, że aktor postanowił skierować sprawę do sądu, zarzucając MarcPolowi bezprawne wykorzystanie jego wizerunku.

Ale czy MarcPol faktycznie wykorzystał wizerunek Cezarego Pazury? Przecież w reklamie wystąpiła osoba po prostu do niego podobna. Zastanówmy się więc czym w sensie prawnym jest wizerunek i jakie są zasady jego wykorzystywania.

Wydawałoby się, że wyjaśnienie czym jest wizerunek jest banalnie proste. Naszym wizerunkiem jest obraz tego jak wyglądamy. Wydaje się to logiczne. No ale czy aby na pewno wizerunkiem jest tylko to?

Okazuje się, że żadna ustawa nie definiuje wizerunku. Wizerunek pojawia się co prawda w kodeksie cywilnym jako jedno z dóbr osobistych człowieka, no ale kodeks nie tłumaczy czym ten wizerunek właściwie jest.

W przypadku kiedy nie mamy konkretnej definicji prawnej jakiegoś pojęcia, sięgamy do innych źródeł, np. do orzecznictwa. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się natomiast, że:

“Wizerunek, poza dostrzegalnymi dla otoczenia cechami fizycznymi, tworzącymi wygląd danej jednostki i pozwalającymi – jak się określa – na jej identyfikację wśród innych ludzi może obejmować dodatkowe utrwalone elementy związane z wykonywanym zawodem jak charakteryzacja, ubiór, sposób poruszania się i kontaktowania z otoczeniem.


Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 maja 2004 r, sygn. II CK 330/03

Jako przykład wizerunku w rozumieniu tych innych elementów związanych z wykonywanym zawodem, często podaje się Charliego Chaplina, który w filmach poruszał się i ubierał w charakterystyczny dla siebie sposób:

ZASADY WYKORZYSTYWANIA WIZERUNKU

Podstawowym przepisem dotyczącym korzystania z wizerunku jest art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Nie wchodząc w szczegóły, zasadą jest, że na rozpowszechnienie wizerunku oczywiście potrzebna jest zgoda, chyba że dana osoba otrzymała zapłatę za pozowanie. 

Wyjątek stanowią natomiast sytuacje, kiedy mamy do czynienia z rozpowszechnianiem wizerunku osoby powszechnie znanej w związku z pełnionymi przez nią funkcjami, czyli np. ukazanie aktora w czasie wystąpienia teatralnego, czy też muzyka na scenie w czasie koncertu. Wyjątkiem tym nie jest jednak objęte komercyjne wykorzystanie wizerunku osoby powszechnie znanej, np. do reklamy produktu. 

Drugim wyjątkiem jest sytuacja, gdy rozpowszechniany jest wizerunek osoby, która stanowi szczegół większej całości, np. zgromadzenia. Wtedy zgoda również nie jest potrzebna.

Wiemy już, kiedy można rozpowszechniać cudzy wizerunek bez zgody. Wiemy też, że wizerunek to nie tylko wygląd konkretnej osoby, ale też pewne charakterystyczne cechy, które kojarzą się z tą osobą. Wykorzystanie tych charakterystycznych cech, może w pewnych sytuacjach oznaczać rozpowszechnienie czyjegoś wizerunku. 

I (między innymi) takim właśnie argumentem posłużył się Cezary Pazura w swoim pozwie wskazując, że wykorzystanie jego sobowtóra w reklamie stanowiło wykorzystanie de facto jego wizerunku i było ewidentnym nawiązaniem do jego postaci.

Pozwany MarcPol twierdził natomiast, że w reklamie nie doszło do wykorzystania żadnych charakterystycznych cech Cezarego Pazury, ani nie nawiązano do żadnej jego roli. Pozwany twierdził także, że osoby, które są bardzo podobne zewnętrznie do innego człowieka mają prawo funkcjonować w świecie publicznym i mają takie same prawa jak każdy obywatel.

Czyje stanowisko było dla sądu bardziej przekonujące? 

Sąd Okręgowy w Warszawie ostatecznie oddalił powództwo Cezarego Pazury, uznając, że wykorzystanie sobowtóra osoby znanej, nie jest wykorzystaniem wizerunku tej osoby. Co ciekawe, sąd oddalając powództwo jednocześnie wyraźnie wskazał, że działanie MarcPola niewątpliwie było celowe, a reklama miała sprawiać wrażenie, jakby to sam Cezary Pazura w niej wystąpił.

Sąd stwierdził, że:

“Strona pozwana w ocenie Sądu założyła, że w spornym filmie reklamowym wystąpi osoba bardzo do powoda podobna, wywołująca wrażenie, że rzeczywiście sieć ich sklepów będzie reklamować powód”.

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 29 marca 2010 roku, sygn. akt. XXV C 1219/07

Pomimo takiej kategorycznej konkluzji, sąd nie dopatrzył się jednak naruszenia wizerunku Cezarego Pazury.

Sąd stwierdził, że:

(…) użycie np. portretu danej osoby, czy zdjęcia, bez zgody danej osoby zawsze będzie naruszeniem jej dóbr osobistych, za wyjątkami wymienionymi w art. 81 ust. 2 prawa autorskiego”. 

Według Sądu:

“Tym samym nie jest jednak posłużenie się sobowtórem, który podobnie jak powód ma prawo do dysponowania swoim wizerunkiem. Nie zmienia tej okoliczności fakt, że ten wizerunek może być tworzony na podobieństwo powoda, nie jest jednak powodem, nie jest jego fizycznością a takie wrażenie sprawia jedynie w świecie komercji, który jest kierowany wprawdzie do masowego widza, czy też odbiorcy, ale też do widza, co Sąd musi założyć weryfikującego podany mu obraz. Inaczej oznacza to założenie, że przeciętny odbiorca w ogóle nie weryfikuje podawanych informacji, a przedstawiane treści przyjmuje dosłownie. Sąd takiego założenia nie uczyni, bo oznaczałoby ono czynienie z odbiorcy bezwolnego podmiotu wobec natłoku informacji”.

Co ciekawe, w podobnej sprawie rozpatrywanej w latach 80 w USA, nowojorski sąd wydał wyrok właściwie dokładnie odwrotny – uznając, że wykorzystanie sobowtóra mające na celu wprowadzenie w błąd jest w świetle prawa niedopuszczalne. Sprawa dotyczyła wykorzystania sobowtóra Jackie Kennedy Onassis w reklamie Diora. Nowojorski sąd wyraźnie stwierdził, że nikt nie może wykorzystywać komercyjnie cudzego wyglądu powołując się na argument, że dana osoba jest do kogoś jedynie podobna, a nie identyczna.

sporna fotografia /, fot.
Richard Avedon, źródło: P. Siegel, Communication Law in America, s. 184

Warszawski sąd okręgowy przyjął natomiast, że:

wiele osób ma swoje lustrzane odbicie, i osoby te mają prawo funkcjonować w obiegu publicznym, w tym również występować w reklamach, a pozwani mieli prawo do skorzystania z ich usług, bez naruszania dobra osobistego powoda”.

Co ciekawe, sąd okręgowy zwrócił uwagę, że równie dobrze to Cezary Pazura może być sobowtórem Pana Leszka Blautenberga czy też innej osoby do niego podobnej, a nie na odwrót. 

Sygnatura sprawy: XXV C 1219/07

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się trochę więcej szczegółów o tej sprawie oraz o sprawie Jackie Kennedy vs Dior – zapraszamy do obejrzenia materiału wideo: