Podcast

Czy telewizja może manipulować wyborcami i wpływać na wynik wyborów?

Posted on


Obserwuj nas na Spotify: [Klik!]

Słowem wstępu

W dzisiejszym wpisie poruszymy bardzo aktualny temat, jakim jest agitacja wyborcza prowadzona przez media. A konkretnie przez stacje telewizyjne. Jesteśmy w trakcie kampanii wyborczej i za kilka dni dowiemy się kto będzie prezydentem Polski przez kolejne 5 lat. Jednak jeszcze przez kilka najbliższych dni będziemy świadkami medialnego spektaklu wyborczego. 

Jeśli wierzyć sondażom, to szanse obu kandydatów są niezwykle wyrównane. Sondaże wskazują, że około 5-7% wyborców jeszcze nie zdecydowało czy zagłosuje na Andrzeja Dudę czy na Rafała Trzaskowskiego. Te kilka procent niezdecydowanych wyborców będzie więc kluczowe dla ostatecznego wyniku wyborów. Jeśli mamy jeszcze niezdecydowanych wyborców, to zadaniem kandydatów i ich sztabów powinno być przekonanie tych niezdecydowanych do siebie. Jednak obserwując to co aktualnie dzieje się w telewizji, widać gołym okiem, że stacje telewizyjne często wręcz wyręczają kandydatów od tego zadania, same prowadząc agitację wyborczą. Dziś zastanowimy się więc, czy takie działanie jest dopuszczalne przez prawo. Czy telewizja może manipulować wyborcami i w ten sposób wpływać na wynik wyborów? 

Sytuacja prawna telewizji publicznej a telewizji prywatnych

Zacznijmy od tego, że sytuacja prawna telewizji publicznej, różni się od sytuacji prawnej  telewizji prywatnych. Przede wszystkim, zgodnie z art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji: „Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu”.

To znaczy, że telewizja publiczna ma uregulowany ustawowo obowiązek tworzenia materiałów, które cechują się bezstronnością i niezależnością. Telewizje prywatne nie mają natomiast ustawowego obowiązku realizacji tego typu misji. Warto wskazać, że słowo “bezstronność” w ustawie o radiofonii i telewizji pojawia się tylko raz i to w odniesieniu właśnie do mediów publicznych.

Bezstronność i niezależność mediów publicznych w ocenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

O obowiązku zachowania bezstronności i niezależności mediów publicznych wypowiadał się m. in, Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, np. w sprawie Manole i in. v. Mołdawia. W tej sprawie dziennikarze publicznej stacji radiowej Teleradio-Moldova (TRM) zarzucili Mołdawii nacisk polityczny na politykę redakcyjną nadawcy (zob. wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 26 września 2006 roku, 13936/02, Manole and Others v. Moldova). Trybunał przyznał rację dziennikarzom, stwierdzając że doszło do naruszenia art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Na marginesie – przepis ten dotyczy wolności wyrażania opinii. Trybunał wskazał, że jeżeli państwo decyduje się stworzyć system publicznych mediów, krajowe prawo i praktyka muszą zagwarantować, że system ten zapewnia pluralistyczne usługi, w tym bezstronne, niezależne i zrównoważone informacje i komentarze, oraz forum debaty publicznej, na którym może być wyrażane jak najszersze spektrum poglądów i opinii (pkt 100–101 wyroku). 

Kontrola mediów czyli uprawnienia i rola KRRiTV

Wiemy już że mamy w prawie zasadę dotyczącą bezstronności i pluralizmu w mediach publicznych. Zastanówmy się więc czy istnieje jakieś skuteczne narzędzie do kontroli czy ta misja telewizji publicznej jest faktycznie wykonywana. Tak więc, czy jeśli widzimy, że telewizja nie jest bezstronna w czasie kampanii wyborczej i ewidentnie popiera jednego kandydata, to czy możemy coś z tym zrobić, np. złożyć skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji lub złożyć skuteczny protest wyborczy?

Wyjdźmy od tego, że zgodnie z przepisami w określonych przypadkach wskazanych w ustawie z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji, Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, zgodnie z art. 53 wspomnianej ustawy, wydaje decyzję nakładającą na nadawcę karę pieniężną. Te kary mogą być naprawdę bolesne dla nadawców, przykładowo stacja TVN został ukarany karą w wysokości 250.000 zł za emisję kilku odcinków programu “Rozmowy w toku”, które to miały mieć negatywny wpływ na rozwój małoletnich (zob. https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tvn-kara-krajowa-rada-radiofonii-i-telewizji-250-tys-zlotych-rozmowy-w-toku). 

Jednak okazuje się, że wśród katalogu przepisów, za złamanie których nakładana jest kara pieniężna, nie znajdziemy przepisu dotyczącego bezstronności mediów publicznych. To znaczy, że na dzień dzisiejszy, brak bezstronności telewizji publicznej, pomimo że jest niezgodny z art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji, to jednocześnie nie jest usankcjonowany w żaden sposób. Właściwie jedynym instrumentem reakcji na taki brak bezstronności jest wezwanie publicznego nadawcy przez Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji do zaniechania działań w zakresie dostarczania usług medialnych, naruszających przepisy ustawy oraz wydanie decyzji na podstawie uchwały Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, nakazującej nadawcy zaniechanie określonych działań (zob. art. 10 ust. 3 i 4 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji oraz E. Czarny-Drożdżejko, Ustawa o radiofonii i telewizji. Komentarz, Lex).

I choć wydaje się to zupełnie niezgodne z naszym wewnętrznym poczuciem sprawiedliwości, tym bardziej że skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest wybierany w większości przez Prezydenta i Sejm, Senat wybiera tylko 1 członka, to jednak na dzień dzisiejszy tak to właśnie wygląda.  

Skargi obywateli i interwencja RPO do KRRiTV

Co ciekawe, w maju tego roku Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji pismo odnoszące się do skargi wniesionej uprzednio przez grupę obywateli do Rzecznika Praw Obywatelskich – na wieczorny program Wiadomości emitowany na antenie TVP. Jak wskazał w tym piśmie Rzecznik Praw Obywatelskich: „obywatele wskazują na brak bezstronności, niezależności oraz pluralizmu w programach informacyjnych nadawcy publicznego oraz niewypełnianie misji publicznej. Wskazują przy tym także na tzw. paski informacyjne”.

Rzecznik Praw Obywatelskich we wspomnianym piśmie odniósł się również do treści Konstytucji, a mianowicie do art. 213 ust. 1 Konstytucji, wskazując, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji „stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”. RPO zwrócił też uwagę na fakt, iż „(…) interes publiczny z pewnością obejmuje przekazywanie przez publiczną telewizję społeczeństwu programów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością)”. 

Ponadto, Adam Bodnar w swym piśmie odwołała się również do tego, że już w 2019 roku „powołując się na sprawozdanie Rady Języka Polskiego w tym zakresie, wielokrotnie wskazywał Krajowej Radzie wątpliwości i wnosił o przeprowadzenie kontroli. Jednakże działania podjęte przez Radę nie zmieniły niepokojącej praktyki publikacji potencjalnie stronniczych materiałów” (zob. https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Do%20KRRiT%20o%20kontrol%C4%99%2C%205.05.2020.pdf?fbclid=IwAR3wm9U0jQitBQ9lAUM5a8tcIQt4Q7U_fBMrim7GWubAtD4jBPe_HZnyzkI).

Wspomniana Rada Języka Polskiego w 2019 roku przedstawiła Sejmowi „Sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego za lata 2016-2017”. Zadaniem Rady było dokonanie oceny tego czy telewizja publiczna stwarza warunki do rozwoju języka polskiego jako narzędzia komunikacji międzyludzkiej. Finalnie, jak czytamy na stronie internetowej RPO, Rada doszła do wniosku, że paski publikowane przez TVP powstały „z myślą o wpływaniu na opinię odbiorcy komunikatu,  a nie z myślą o dostarczeniu mu obiektywnego powiadomienia o danym zdarzeniu.” 

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich ustalenia Rady wskazują na to, że TVP działa z naruszeniem art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji. Na stronie internetowej Rzecznika Praw Obywatelskich można przeczytać, że  „dziennikarze telewizji publicznej nie realizują ciążącego na nich zadania z art. 10 ust. 1 ustawy z 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe, polegającego na służbie społeczeństwu i państwu”. Na wspomnianej stronie wskazano również, że dziennikarze telewizji publicznej swymi działaniami naruszają art. 12 ust. 1 pkt 1 prawa prasowego poprzez dostarczanie społeczeństwu nierzetelnego i nieobiektywnego przekazu – wbrew obowiązkowi zachowania należytej staranności i rzetelności wymaganej od dziennikarzy (zob. https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-paski-informacyjne-wiadomosci-tvp-naruszeniem-ustawy-ortv?fbclid=IwAR3xyXXhCx5-U9CRuNvfNVWyWIV24pIhVzkX4OthK-PvPyKTjP3dSr31sJI). Rzecznik wezwał Przewodniczącego Komisji do podjęcia postępowania wyjaśniającego w zakresie wniesionej skargi i poinformowania RPO o wynikach tego postępowania. 

Dyrektywa audiowizualna i jej założenia

Warto wspomnieć, że do dnia 19 września 2020 roku Polska zobligowana jest do wprowadzenia w życie przepisów tzw. dyrektywy audiowizualnej. Zgodnie z art. 30 ust. 1 dyrektywy „Państwa członkowskie zapewniają, by były one prawnie odrębne od rządu i funkcjonalnie niezależne od swoich rządów i od wszelkich innych podmiotów publicznych lub prywatnych”. Natomiast art. 30 ust. 2 dyrektywy wskazuje na to, że:  „Państwa członkowskie zapewniają, by krajowe władze lub organy regulacyjne wykonywały swoje uprawnienia w sposób bezstronny i przejrzysty oraz zgodnie z celami niniejszej dyrektywy, w szczególności pluralizmem mediów (…)” (zob. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego z dnia 14 listopada 2018 roku, zmieniająca dyrektywę 2010/13/UE w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich dotyczących świadczenia audiowizualnych usług medialnych (dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych) ze względu na zmianę sytuacji na rynku). Do wprowadzenia dyrektywy pozostało niewiele czasu. Zobaczymy jak do tego tematu podejdzie polski ustawodawca i jakie finalnie przyniesienie to skutki w odniesieniu do naszej krajowej telewizji publicznej.

Protesty wyborcze a manipulacja mediów w czasie kampanii wyborczej

Wiemy już, że manipulacje mediów, które mogą wpłynąć na wynik wyborów są właściwie bezkarne w świetle ustawy o radiofonii i telewizji. No ale każdy z nas pewnie słyszał kiedyś o protestach wyborczych. Zastanówmy się więc teraz, czy obywatel może złożyć skuteczny protest wyborczy, jeśli telewizja dopuszcza się manipulacji w czasie kampanii i w ten sposób wpływa pośrednio na wynik wyborów. 

Zacznijmy od tego, że nie jest to dyskusja akademicka. Próby podważenia ważności wyborów z uwagi na manipulacje telewizji były podejmowane już przynajmniej kilka razy w związku z różnymi wyborami. Poniżej przedstawimy historię związaną z wyborami do Sejmu w 2019 roku.

W październiku 2019 roku niezadowolona z wyniku wyborów obywatelka, wniosła protest wyborczy do Sądu Najwyższego przeciwko ważności wyborów do Sejmu z 13 października 2019 roku. Wnosząca protest zarzuciła osobom odpowiedzialnym w Telewizji Polskiej za przygotowanie i prezentację materiałów dotyczących kampanii wyborczej do Sejmu RP, dopuszczenie się przestępstwa przeciwko wyborom, określonego w art. 249 pkt 2 Kodeksu Karnego, mającego jej zdaniem wpływ na wynik wyborów. 

Zanim przytoczymy Ci stanowisko wskazane w proteście wyborczym, zobaczmy najpierw co stanowi art. 249 pkt 2 KK, który był podstawą tego protestu: „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza: 2) swobodnemu wykonywaniu prawa do kandydowania lub głosowania, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Przestępstwo to, zdaniem wnoszącej protest, polegało na przeszkadzaniu podstępem przez Telewizję Publiczną w swobodnym wykonywaniu praw do głosowania. W ocenie wnoszącej protest wyborczy, miało się to przejawiać poprzez faworyzowanie w mediach publicznych Komitetu Wyborczego partii rządzącej, przy jednoczesnym dyskredytowaniu innych komitetów wyborczych, ich kandydatów oraz propozycji programowych. W uzasadnieniu protestu wskazano m.in., że:

  • Sposób przedstawienia informacji w telewizji publicznej był niezgodny z zasadą pluralizmu oraz bezstronności – ponieważ w pozytywnym świetle prezentowany był głównie Komitet partii rządzącej, przy jednoczesnym pomijaniu lub też negatywnym przedstawianiu pozostałych komitetów. 
  • Zdaniem wnoszącej protest taki sposób redagowania informacji oraz ich przedstawiania w programach emitowanych na antenie Telewizji Polskiej, zawężał pole wyboru odbiorcom, w zasadzie do jednej opcji politycznej, przy dyskryminowaniu pozostałych. 
  • Warto też dodać, że wnosząca protest wskazywała również na to, że w związku z faktem, że przekaz Telewizji Polskiej dla części obywateli stanowi jedyne źródło wiedzy dotyczącej wydarzeń społeczno-politycznych, to też miał on wpływ na decyzje wyborcze właśnie tej części społeczeństwa. 

Wnosząca protest zwróciła również uwagę, że nadawca publiczny działając w ten sposób dopuścił się naruszenia zasad przydziału i publikacji nieodpłatnego czasu antenowego przeznaczonego zgodnie z Kodeksem wyborczym na agitację wyborczą wszystkich Komitetów. Tym samym Komitet partii rządzącej, uzyskał jej zdaniem przewagę nad pozostałymi, otrzymując bezpłatny czas antenowy przeznaczony na agitację wyborczą, co zdaniem wnoszącej protest miało wpływ na decyzje wyborcze.

No więc jak odniósł się do tego Sąd Najwyższy? Sąd Najwyższy rozpatrując tę sprawę  stwierdził, że czynność przeszkadzania w swobodnym oddaniu głosu, o której mowa w art. 249 Kodeksu Karnego, musi być powiązana z faktem oddawania konkretnego głosu, przez konkretną uprawnioną osobę. Przeszkadzanie natomiast ma być realizowane poprzez użycie podstępu lub wprowadzenia w błąd określonej osoby.

SN wskazał m.in., że “faworyzowanie w mediach publicznych, a ściślej w telewizji publicznej, komitetu wyborczego określonej partii politycznej w okresie poprzedzającym wybory do Sejmu (…), nie może być uznane za przeszkadzanie w swobodnym oddaniu głosu, a więc za zakłócanie tego aktu, utrudnianie go, czy też czynienie niemożliwym do realizacji” (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 listopada 2019 roku, sygn. akt: 329/19). Ostatecznie Sąd Najwyższy uznał, że protest wyborczy nie jest zasadny, w związku z czym pozostawił ten protest bez dalszego biegu. 

Gdy spojrzymy na podobne protesty wyborcze, okazuje się, że większość z nich opiera się na nieco innej podstawie prawnej, a mianowicie na art. 250 Kodeksu Karnego, zgodnie z którym: „Kto, przemocą, groźbą bezprawną lub przez nadużycie stosunku zależności, wywiera wpływ na sposób głosowania osoby uprawnionej albo zmusza ją do głosowania lub powstrzymuje od głosowania, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

W tym miejscu przytoczymy Ci sprawę dotyczącą wyborów prezydenckich z 2000 roku, kiedy wnoszący protest zarzucił mediom manipulacje skłaniającą wyborców do głosowania na Aleksandra Kwaśniewskiego. Sąd Najwyższy rozpatrując protest wyborczy wniesiony w tej sprawie (w oparciu o art. 250 Kodeksu Karnego), wskazał, że: “Nie można podzielić wywodów protestu, że w okresie kampanii wyborczej doszło do naruszenia tego przepisu i to w sposób mający wpływ na wynik wyborów. Wywieranie wpływu na zachowanie się wyborców jest generalnie dozwolone, stanowi ono wręcz istotę wyborów. Karalne jest jedynie wywieranie wpływu przy użyciu przemocy, groźby bezprawnej oraz stosunku zależności. Oglądanie telewizji, słuchanie radia, czy też kupowanie prasy i czytanie zawartych w niej artykułów może mieć wpływ na preferencje wyborcze, lecz tego rodzaju czynności społeczeństwo podejmuje z własnej woli a tym samym nie można działania mediów, nawet przy założeniu istnienia określonych preferencji po ich stronie, traktować jako wywieranie na miliony wyborców wpływu przemocą, groźbą bezprawną lub przyjąć, że wszyscy wyborcy, którzy oddali głosy na Aleksandra Kwaśniewskiego pozostawali wobec mediów w stosunku zależności” (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 października 2000 roku, sygn. akt: III SW 91/00). 

Jak więc możesz zauważyć, na podstawie opisanych powyżej spraw, manipulacje medialne, nawet te agresywne i ewidentnie stronnicze, nie mogą być na dzień dzisiejszy podstawą skutecznego protestu wyborczego.

Godność jednostki a media

Co ciekawe, zdarzały się przypadki, kiedy indywidualna osoba zarzucała mediom publicznym stronniczość i manipulacje, przez co miało dojść do naruszenia godności tej osoby. Właśnie wspomniany zarzut stronniczości i podawania nieprawdziwych informacji był podstawą pozwu w głośnej sprawie Sadowski przeciwko TVP.

Waldemar Sadowski, prawnik i przedsiębiorca pozwał Telewizję Polską m.in. za stronniczość i manipulacje w przekazywaniu informacji, co miało naruszać jego godność. Jego powództwo zostało jednak oddalone w dwóch instancjach. Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, że: “Wiadomości” TVP 1, nawet przekazując nieprawdziwe informacje i atakując całe grupy społeczne i zawodowe, nie naruszają godności widzów, jeśli nie dotkną ich personalnie” (zob. https://www.onet.pl/film/onetfilm/widz-przegral-proces-z-tvp-wiadomosci-nie-naruszyly-godnosci-czlowieka/s4kekgj,681c1dfa).

Skarga obywatela do Rady Etyki Mediów

Ponadto jeden z widzów TVP złożył skargę do Rady Etyki Mediów po tym jak 24 czerwca br. w TVP1 został wyemitowany materiał pt. „Przedwyborcza mobilizacja”. Widz zarzucił, że materiał faworyzuje jedynie obecnie urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę. W swojej skardze zarzucił telewizji publicznej “brak słowa o innych kandydatach, brak równoważących słów krytyki, wyraźną stronniczość i pochwałę Prezydenta“. Rada Etyki Mediów odnosząc się do wspomnianej skargi wskazała, że nie jest to pierwsza skarga, która wpływa w zakresie materiałów publikowanych przez TVP do Rady Etyki Mediów. Rada wskazała przy tym, że podziela stanowisko skarżącego, stwierdzając jednocześnie że: „Wiadomości TVP1 w prezydenckiej kampanii wyborczej są wyłącznie narzędziem propagandy PiS nakierowanej na promocję Andrzeja Dudy i zohydzanie jego przeciwnika”. W ocenie p Rady Etyki Mediów świadczą o tym tytuły materiałów Wiadomości takie jak: „Solidarność: głosujcie na prezydenta Dudę”, “Plan Dudy: szybki rozwój Polski” oraz: “Trzaskowski pozwoli ograbić Polaków?”, “Mamy dość hipokryzji Trzaskowskiego”. Jednocześnie Rada zwróciła uwagę skarżącego, że nie jest władna w zakresie rozpatrzenia przedmiotowej skargi, ponieważ jedyną instytucją mogącą interweniować w tej sprawie jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Wnioski końcowe

Podsumowując, możemy stwierdzić, że:

  • Po pierwsze, szczególne zasady dotyczące obowiązku zachowania bezstronności, pluralizmu i niezależności mediów dotyczą mediów publicznych – co wynika z ustawy o radiofonii i telewizji.
  • Po drugie, brak bezstronności mediów publicznych i wpływanie na decyzje wyborców są niezgodne z zasadą bezstronności, ale jednocześnie nie są realnie sankcjonowane prawnie.
  • Po trzecie, manipulacje prowadzone przez media nie stanowią przestępstwa przeszkadzania w oddaniu głosu lub bezprawnego wywierania wpływu na sposób głosowania osoby uprawnionej, nie mogą być one więc podstawą skutecznego protestu wyborczego.
  • Po czwarte, stronniczość mediów i ataki medialne skierowane przeciwko określonym grupom osób nie naruszają godności danego widza, jeżeli takie działanie nie jest skierowane bezpośrednio przeciwko konkretnej osobie.

Będzie nam miło jeśli podzielisz się w komentarzu swoją opinią dotyczącą poruszanego dziś przez nas tematu. Jesteśmy też otwarci na Twoją propozycję kolejnych tematów, o których chciałbyś dowiedzieć się czegoś ciekawego. Zachęcamy też Ciebie do subskrypcji naszego kanału na YouTube oraz do obserwowania nas na Spotify.

Masz do nas pytania lub potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się z nami za pomocą poniższego formularza:

Subskrybuj nasz kanał na YouTube: