Różne

Wakacyjna przerwa

Posted on

Drodzy,
informujemy, że z uwagi na okres wakacyjny robimy przerwę w nagrywaniu podcastu. Przez najbliższy czas będziemy ładować akumulatory, żeby niebawem wrócić do Was z nową porcją nagrań.

Życzymy Wam udanych i słonecznych wakacji! 🌴⛱🌴☀️

Podcast

Czy telewizja może manipulować wyborcami i wpływać na wynik wyborów?

Posted on


Obserwuj nas na Spotify: [Klik!]

Słowem wstępu

W dzisiejszym wpisie poruszymy bardzo aktualny temat, jakim jest agitacja wyborcza prowadzona przez media. A konkretnie przez stacje telewizyjne. Jesteśmy w trakcie kampanii wyborczej i za kilka dni dowiemy się kto będzie prezydentem Polski przez kolejne 5 lat. Jednak jeszcze przez kilka najbliższych dni będziemy świadkami medialnego spektaklu wyborczego. 

Jeśli wierzyć sondażom, to szanse obu kandydatów są niezwykle wyrównane. Sondaże wskazują, że około 5-7% wyborców jeszcze nie zdecydowało czy zagłosuje na Andrzeja Dudę czy na Rafała Trzaskowskiego. Te kilka procent niezdecydowanych wyborców będzie więc kluczowe dla ostatecznego wyniku wyborów. Jeśli mamy jeszcze niezdecydowanych wyborców, to zadaniem kandydatów i ich sztabów powinno być przekonanie tych niezdecydowanych do siebie. Jednak obserwując to co aktualnie dzieje się w telewizji, widać gołym okiem, że stacje telewizyjne często wręcz wyręczają kandydatów od tego zadania, same prowadząc agitację wyborczą. Dziś zastanowimy się więc, czy takie działanie jest dopuszczalne przez prawo. Czy telewizja może manipulować wyborcami i w ten sposób wpływać na wynik wyborów? 

Sytuacja prawna telewizji publicznej a telewizji prywatnych

Zacznijmy od tego, że sytuacja prawna telewizji publicznej, różni się od sytuacji prawnej  telewizji prywatnych. Przede wszystkim, zgodnie z art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji: „Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu”.

To znaczy, że telewizja publiczna ma uregulowany ustawowo obowiązek tworzenia materiałów, które cechują się bezstronnością i niezależnością. Telewizje prywatne nie mają natomiast ustawowego obowiązku realizacji tego typu misji. Warto wskazać, że słowo “bezstronność” w ustawie o radiofonii i telewizji pojawia się tylko raz i to w odniesieniu właśnie do mediów publicznych.

Bezstronność i niezależność mediów publicznych w ocenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

O obowiązku zachowania bezstronności i niezależności mediów publicznych wypowiadał się m. in, Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, np. w sprawie Manole i in. v. Mołdawia. W tej sprawie dziennikarze publicznej stacji radiowej Teleradio-Moldova (TRM) zarzucili Mołdawii nacisk polityczny na politykę redakcyjną nadawcy (zob. wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 26 września 2006 roku, 13936/02, Manole and Others v. Moldova). Trybunał przyznał rację dziennikarzom, stwierdzając że doszło do naruszenia art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Na marginesie – przepis ten dotyczy wolności wyrażania opinii. Trybunał wskazał, że jeżeli państwo decyduje się stworzyć system publicznych mediów, krajowe prawo i praktyka muszą zagwarantować, że system ten zapewnia pluralistyczne usługi, w tym bezstronne, niezależne i zrównoważone informacje i komentarze, oraz forum debaty publicznej, na którym może być wyrażane jak najszersze spektrum poglądów i opinii (pkt 100–101 wyroku). 

Kontrola mediów czyli uprawnienia i rola KRRiTV

Wiemy już że mamy w prawie zasadę dotyczącą bezstronności i pluralizmu w mediach publicznych. Zastanówmy się więc czy istnieje jakieś skuteczne narzędzie do kontroli czy ta misja telewizji publicznej jest faktycznie wykonywana. Tak więc, czy jeśli widzimy, że telewizja nie jest bezstronna w czasie kampanii wyborczej i ewidentnie popiera jednego kandydata, to czy możemy coś z tym zrobić, np. złożyć skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji lub złożyć skuteczny protest wyborczy?

Wyjdźmy od tego, że zgodnie z przepisami w określonych przypadkach wskazanych w ustawie z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji, Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, zgodnie z art. 53 wspomnianej ustawy, wydaje decyzję nakładającą na nadawcę karę pieniężną. Te kary mogą być naprawdę bolesne dla nadawców, przykładowo stacja TVN został ukarany karą w wysokości 250.000 zł za emisję kilku odcinków programu “Rozmowy w toku”, które to miały mieć negatywny wpływ na rozwój małoletnich (zob. https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tvn-kara-krajowa-rada-radiofonii-i-telewizji-250-tys-zlotych-rozmowy-w-toku). 

Jednak okazuje się, że wśród katalogu przepisów, za złamanie których nakładana jest kara pieniężna, nie znajdziemy przepisu dotyczącego bezstronności mediów publicznych. To znaczy, że na dzień dzisiejszy, brak bezstronności telewizji publicznej, pomimo że jest niezgodny z art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji, to jednocześnie nie jest usankcjonowany w żaden sposób. Właściwie jedynym instrumentem reakcji na taki brak bezstronności jest wezwanie publicznego nadawcy przez Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji do zaniechania działań w zakresie dostarczania usług medialnych, naruszających przepisy ustawy oraz wydanie decyzji na podstawie uchwały Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, nakazującej nadawcy zaniechanie określonych działań (zob. art. 10 ust. 3 i 4 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji oraz E. Czarny-Drożdżejko, Ustawa o radiofonii i telewizji. Komentarz, Lex).

I choć wydaje się to zupełnie niezgodne z naszym wewnętrznym poczuciem sprawiedliwości, tym bardziej że skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest wybierany w większości przez Prezydenta i Sejm, Senat wybiera tylko 1 członka, to jednak na dzień dzisiejszy tak to właśnie wygląda.  

Skargi obywateli i interwencja RPO do KRRiTV

Co ciekawe, w maju tego roku Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji pismo odnoszące się do skargi wniesionej uprzednio przez grupę obywateli do Rzecznika Praw Obywatelskich – na wieczorny program Wiadomości emitowany na antenie TVP. Jak wskazał w tym piśmie Rzecznik Praw Obywatelskich: „obywatele wskazują na brak bezstronności, niezależności oraz pluralizmu w programach informacyjnych nadawcy publicznego oraz niewypełnianie misji publicznej. Wskazują przy tym także na tzw. paski informacyjne”.

Rzecznik Praw Obywatelskich we wspomnianym piśmie odniósł się również do treści Konstytucji, a mianowicie do art. 213 ust. 1 Konstytucji, wskazując, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji „stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”. RPO zwrócił też uwagę na fakt, iż „(…) interes publiczny z pewnością obejmuje przekazywanie przez publiczną telewizję społeczeństwu programów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością)”. 

Ponadto, Adam Bodnar w swym piśmie odwołała się również do tego, że już w 2019 roku „powołując się na sprawozdanie Rady Języka Polskiego w tym zakresie, wielokrotnie wskazywał Krajowej Radzie wątpliwości i wnosił o przeprowadzenie kontroli. Jednakże działania podjęte przez Radę nie zmieniły niepokojącej praktyki publikacji potencjalnie stronniczych materiałów” (zob. https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Do%20KRRiT%20o%20kontrol%C4%99%2C%205.05.2020.pdf?fbclid=IwAR3wm9U0jQitBQ9lAUM5a8tcIQt4Q7U_fBMrim7GWubAtD4jBPe_HZnyzkI).

Wspomniana Rada Języka Polskiego w 2019 roku przedstawiła Sejmowi „Sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego za lata 2016-2017”. Zadaniem Rady było dokonanie oceny tego czy telewizja publiczna stwarza warunki do rozwoju języka polskiego jako narzędzia komunikacji międzyludzkiej. Finalnie, jak czytamy na stronie internetowej RPO, Rada doszła do wniosku, że paski publikowane przez TVP powstały „z myślą o wpływaniu na opinię odbiorcy komunikatu,  a nie z myślą o dostarczeniu mu obiektywnego powiadomienia o danym zdarzeniu.” 

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich ustalenia Rady wskazują na to, że TVP działa z naruszeniem art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji. Na stronie internetowej Rzecznika Praw Obywatelskich można przeczytać, że  „dziennikarze telewizji publicznej nie realizują ciążącego na nich zadania z art. 10 ust. 1 ustawy z 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe, polegającego na służbie społeczeństwu i państwu”. Na wspomnianej stronie wskazano również, że dziennikarze telewizji publicznej swymi działaniami naruszają art. 12 ust. 1 pkt 1 prawa prasowego poprzez dostarczanie społeczeństwu nierzetelnego i nieobiektywnego przekazu – wbrew obowiązkowi zachowania należytej staranności i rzetelności wymaganej od dziennikarzy (zob. https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-paski-informacyjne-wiadomosci-tvp-naruszeniem-ustawy-ortv?fbclid=IwAR3xyXXhCx5-U9CRuNvfNVWyWIV24pIhVzkX4OthK-PvPyKTjP3dSr31sJI). Rzecznik wezwał Przewodniczącego Komisji do podjęcia postępowania wyjaśniającego w zakresie wniesionej skargi i poinformowania RPO o wynikach tego postępowania. 

Dyrektywa audiowizualna i jej założenia

Warto wspomnieć, że do dnia 19 września 2020 roku Polska zobligowana jest do wprowadzenia w życie przepisów tzw. dyrektywy audiowizualnej. Zgodnie z art. 30 ust. 1 dyrektywy „Państwa członkowskie zapewniają, by były one prawnie odrębne od rządu i funkcjonalnie niezależne od swoich rządów i od wszelkich innych podmiotów publicznych lub prywatnych”. Natomiast art. 30 ust. 2 dyrektywy wskazuje na to, że:  „Państwa członkowskie zapewniają, by krajowe władze lub organy regulacyjne wykonywały swoje uprawnienia w sposób bezstronny i przejrzysty oraz zgodnie z celami niniejszej dyrektywy, w szczególności pluralizmem mediów (…)” (zob. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego z dnia 14 listopada 2018 roku, zmieniająca dyrektywę 2010/13/UE w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich dotyczących świadczenia audiowizualnych usług medialnych (dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych) ze względu na zmianę sytuacji na rynku). Do wprowadzenia dyrektywy pozostało niewiele czasu. Zobaczymy jak do tego tematu podejdzie polski ustawodawca i jakie finalnie przyniesienie to skutki w odniesieniu do naszej krajowej telewizji publicznej.

Protesty wyborcze a manipulacja mediów w czasie kampanii wyborczej

Wiemy już, że manipulacje mediów, które mogą wpłynąć na wynik wyborów są właściwie bezkarne w świetle ustawy o radiofonii i telewizji. No ale każdy z nas pewnie słyszał kiedyś o protestach wyborczych. Zastanówmy się więc teraz, czy obywatel może złożyć skuteczny protest wyborczy, jeśli telewizja dopuszcza się manipulacji w czasie kampanii i w ten sposób wpływa pośrednio na wynik wyborów. 

Zacznijmy od tego, że nie jest to dyskusja akademicka. Próby podważenia ważności wyborów z uwagi na manipulacje telewizji były podejmowane już przynajmniej kilka razy w związku z różnymi wyborami. Poniżej przedstawimy historię związaną z wyborami do Sejmu w 2019 roku.

W październiku 2019 roku niezadowolona z wyniku wyborów obywatelka, wniosła protest wyborczy do Sądu Najwyższego przeciwko ważności wyborów do Sejmu z 13 października 2019 roku. Wnosząca protest zarzuciła osobom odpowiedzialnym w Telewizji Polskiej za przygotowanie i prezentację materiałów dotyczących kampanii wyborczej do Sejmu RP, dopuszczenie się przestępstwa przeciwko wyborom, określonego w art. 249 pkt 2 Kodeksu Karnego, mającego jej zdaniem wpływ na wynik wyborów. 

Zanim przytoczymy Ci stanowisko wskazane w proteście wyborczym, zobaczmy najpierw co stanowi art. 249 pkt 2 KK, który był podstawą tego protestu: „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza: 2) swobodnemu wykonywaniu prawa do kandydowania lub głosowania, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Przestępstwo to, zdaniem wnoszącej protest, polegało na przeszkadzaniu podstępem przez Telewizję Publiczną w swobodnym wykonywaniu praw do głosowania. W ocenie wnoszącej protest wyborczy, miało się to przejawiać poprzez faworyzowanie w mediach publicznych Komitetu Wyborczego partii rządzącej, przy jednoczesnym dyskredytowaniu innych komitetów wyborczych, ich kandydatów oraz propozycji programowych. W uzasadnieniu protestu wskazano m.in., że:

  • Sposób przedstawienia informacji w telewizji publicznej był niezgodny z zasadą pluralizmu oraz bezstronności – ponieważ w pozytywnym świetle prezentowany był głównie Komitet partii rządzącej, przy jednoczesnym pomijaniu lub też negatywnym przedstawianiu pozostałych komitetów. 
  • Zdaniem wnoszącej protest taki sposób redagowania informacji oraz ich przedstawiania w programach emitowanych na antenie Telewizji Polskiej, zawężał pole wyboru odbiorcom, w zasadzie do jednej opcji politycznej, przy dyskryminowaniu pozostałych. 
  • Warto też dodać, że wnosząca protest wskazywała również na to, że w związku z faktem, że przekaz Telewizji Polskiej dla części obywateli stanowi jedyne źródło wiedzy dotyczącej wydarzeń społeczno-politycznych, to też miał on wpływ na decyzje wyborcze właśnie tej części społeczeństwa. 

Wnosząca protest zwróciła również uwagę, że nadawca publiczny działając w ten sposób dopuścił się naruszenia zasad przydziału i publikacji nieodpłatnego czasu antenowego przeznaczonego zgodnie z Kodeksem wyborczym na agitację wyborczą wszystkich Komitetów. Tym samym Komitet partii rządzącej, uzyskał jej zdaniem przewagę nad pozostałymi, otrzymując bezpłatny czas antenowy przeznaczony na agitację wyborczą, co zdaniem wnoszącej protest miało wpływ na decyzje wyborcze.

No więc jak odniósł się do tego Sąd Najwyższy? Sąd Najwyższy rozpatrując tę sprawę  stwierdził, że czynność przeszkadzania w swobodnym oddaniu głosu, o której mowa w art. 249 Kodeksu Karnego, musi być powiązana z faktem oddawania konkretnego głosu, przez konkretną uprawnioną osobę. Przeszkadzanie natomiast ma być realizowane poprzez użycie podstępu lub wprowadzenia w błąd określonej osoby.

SN wskazał m.in., że “faworyzowanie w mediach publicznych, a ściślej w telewizji publicznej, komitetu wyborczego określonej partii politycznej w okresie poprzedzającym wybory do Sejmu (…), nie może być uznane za przeszkadzanie w swobodnym oddaniu głosu, a więc za zakłócanie tego aktu, utrudnianie go, czy też czynienie niemożliwym do realizacji” (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 listopada 2019 roku, sygn. akt: 329/19). Ostatecznie Sąd Najwyższy uznał, że protest wyborczy nie jest zasadny, w związku z czym pozostawił ten protest bez dalszego biegu. 

Gdy spojrzymy na podobne protesty wyborcze, okazuje się, że większość z nich opiera się na nieco innej podstawie prawnej, a mianowicie na art. 250 Kodeksu Karnego, zgodnie z którym: „Kto, przemocą, groźbą bezprawną lub przez nadużycie stosunku zależności, wywiera wpływ na sposób głosowania osoby uprawnionej albo zmusza ją do głosowania lub powstrzymuje od głosowania, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

W tym miejscu przytoczymy Ci sprawę dotyczącą wyborów prezydenckich z 2000 roku, kiedy wnoszący protest zarzucił mediom manipulacje skłaniającą wyborców do głosowania na Aleksandra Kwaśniewskiego. Sąd Najwyższy rozpatrując protest wyborczy wniesiony w tej sprawie (w oparciu o art. 250 Kodeksu Karnego), wskazał, że: “Nie można podzielić wywodów protestu, że w okresie kampanii wyborczej doszło do naruszenia tego przepisu i to w sposób mający wpływ na wynik wyborów. Wywieranie wpływu na zachowanie się wyborców jest generalnie dozwolone, stanowi ono wręcz istotę wyborów. Karalne jest jedynie wywieranie wpływu przy użyciu przemocy, groźby bezprawnej oraz stosunku zależności. Oglądanie telewizji, słuchanie radia, czy też kupowanie prasy i czytanie zawartych w niej artykułów może mieć wpływ na preferencje wyborcze, lecz tego rodzaju czynności społeczeństwo podejmuje z własnej woli a tym samym nie można działania mediów, nawet przy założeniu istnienia określonych preferencji po ich stronie, traktować jako wywieranie na miliony wyborców wpływu przemocą, groźbą bezprawną lub przyjąć, że wszyscy wyborcy, którzy oddali głosy na Aleksandra Kwaśniewskiego pozostawali wobec mediów w stosunku zależności” (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 października 2000 roku, sygn. akt: III SW 91/00). 

Jak więc możesz zauważyć, na podstawie opisanych powyżej spraw, manipulacje medialne, nawet te agresywne i ewidentnie stronnicze, nie mogą być na dzień dzisiejszy podstawą skutecznego protestu wyborczego.

Godność jednostki a media

Co ciekawe, zdarzały się przypadki, kiedy indywidualna osoba zarzucała mediom publicznym stronniczość i manipulacje, przez co miało dojść do naruszenia godności tej osoby. Właśnie wspomniany zarzut stronniczości i podawania nieprawdziwych informacji był podstawą pozwu w głośnej sprawie Sadowski przeciwko TVP.

Waldemar Sadowski, prawnik i przedsiębiorca pozwał Telewizję Polską m.in. za stronniczość i manipulacje w przekazywaniu informacji, co miało naruszać jego godność. Jego powództwo zostało jednak oddalone w dwóch instancjach. Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, że: “Wiadomości” TVP 1, nawet przekazując nieprawdziwe informacje i atakując całe grupy społeczne i zawodowe, nie naruszają godności widzów, jeśli nie dotkną ich personalnie” (zob. https://www.onet.pl/film/onetfilm/widz-przegral-proces-z-tvp-wiadomosci-nie-naruszyly-godnosci-czlowieka/s4kekgj,681c1dfa).

Skarga obywatela do Rady Etyki Mediów

Ponadto jeden z widzów TVP złożył skargę do Rady Etyki Mediów po tym jak 24 czerwca br. w TVP1 został wyemitowany materiał pt. „Przedwyborcza mobilizacja”. Widz zarzucił, że materiał faworyzuje jedynie obecnie urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę. W swojej skardze zarzucił telewizji publicznej “brak słowa o innych kandydatach, brak równoważących słów krytyki, wyraźną stronniczość i pochwałę Prezydenta“. Rada Etyki Mediów odnosząc się do wspomnianej skargi wskazała, że nie jest to pierwsza skarga, która wpływa w zakresie materiałów publikowanych przez TVP do Rady Etyki Mediów. Rada wskazała przy tym, że podziela stanowisko skarżącego, stwierdzając jednocześnie że: „Wiadomości TVP1 w prezydenckiej kampanii wyborczej są wyłącznie narzędziem propagandy PiS nakierowanej na promocję Andrzeja Dudy i zohydzanie jego przeciwnika”. W ocenie p Rady Etyki Mediów świadczą o tym tytuły materiałów Wiadomości takie jak: „Solidarność: głosujcie na prezydenta Dudę”, “Plan Dudy: szybki rozwój Polski” oraz: “Trzaskowski pozwoli ograbić Polaków?”, “Mamy dość hipokryzji Trzaskowskiego”. Jednocześnie Rada zwróciła uwagę skarżącego, że nie jest władna w zakresie rozpatrzenia przedmiotowej skargi, ponieważ jedyną instytucją mogącą interweniować w tej sprawie jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Wnioski końcowe

Podsumowując, możemy stwierdzić, że:

  • Po pierwsze, szczególne zasady dotyczące obowiązku zachowania bezstronności, pluralizmu i niezależności mediów dotyczą mediów publicznych – co wynika z ustawy o radiofonii i telewizji.
  • Po drugie, brak bezstronności mediów publicznych i wpływanie na decyzje wyborców są niezgodne z zasadą bezstronności, ale jednocześnie nie są realnie sankcjonowane prawnie.
  • Po trzecie, manipulacje prowadzone przez media nie stanowią przestępstwa przeszkadzania w oddaniu głosu lub bezprawnego wywierania wpływu na sposób głosowania osoby uprawnionej, nie mogą być one więc podstawą skutecznego protestu wyborczego.
  • Po czwarte, stronniczość mediów i ataki medialne skierowane przeciwko określonym grupom osób nie naruszają godności danego widza, jeżeli takie działanie nie jest skierowane bezpośrednio przeciwko konkretnej osobie.

Będzie nam miło jeśli podzielisz się w komentarzu swoją opinią dotyczącą poruszanego dziś przez nas tematu. Jesteśmy też otwarci na Twoją propozycję kolejnych tematów, o których chciałbyś dowiedzieć się czegoś ciekawego. Zachęcamy też Ciebie do subskrypcji naszego kanału na YouTube oraz do obserwowania nas na Spotify.

Masz do nas pytania lub potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się z nami za pomocą poniższego formularza:

Subskrybuj nasz kanał na YouTube:

Podcast

Czy warto korzystać z gotowych wzorów umów z Internetu? | #CzwartkiDlaTwórców

Posted on


Obserwuj nas na Spotify: [KLIK!]

W dzisiejszym wpisie odpowiemy na pytanie: czy warto korzystać z gotowych wzorów umów, które są dostępne w Internecie. 

W sieci można znaleźć wiele wzorów umów, z których przedsiębiorcy chętnie korzystają, bo są one łatwo dostępne i często nic nie kosztują. Nieraz zdarza się tak, że przedsiębiorcy wykorzystując na potrzeby swojej działalności gotowe szablony umów, nie zadając sobie podstawowego pytania: po co zawieramy umowy?

W Polsce nierzadko umowy traktuje się jak przykry obowiązek, nadmierny formalizm i  niepotrzebną papierologię. Czasem można spotkać się wręcz z zarzutem, że jeśli chcemy podpisać z kimś umowę, to znaczy, że nie mamy do tego kogoś zaufania. Jednak zdecydowanie do umów nie powinno się tak podchodzić – twierdzimy tak nie tylko jako prawnicy, ale też osoby, którym zdarzało się również w życiu prywatnym zawierać liczne umowy.

Po co więc te umowy?

Umowa to przede wszystkim dokument, który ma za zadanie uregulować najistotniejsze kwestie dotyczące Twojej współpracy z kontrahentem, Twoje prawa i obowiązki, jak również kwestię praw i obowiązków drugiej strony umowy, czy też kwestię należnego wynagrodzenia i zasad jego wypłacania. 

Umowa może również regulować inne kwestie, np. dotyczące odpowiedzialności za niewłaściwe wykonanie umowy, kwestie dotyczące opóźnienia za realizację zlecenia itp. eśli przetwarzasz dane osobowe, to również istotne będą postanowienia umowne z zakresu RODO. W przypadku przedsiębiorcy będącego twórcą, w umowie najczęściej powinny znaleźć się również odpowiednie postanowienia dotyczące praw własności intelektualnej. 

Każda profesja, nawet jeśli jest związana z branżą kreatywną, posiada swoją specyfikę. Przedsiębiorcy działający w danej branży mogą mieć różne narzędzia pracy, inaczej rozliczać się za wykonaną pracę, mogą pracować w pełni samodzielnie lub współpracować z licznymi podwykonawcami. Tak więc ilu ludzi tyle specyficznych sytuacji do uregulowania – nie istnieje żaden magiczny, jednolity wzór umowy,  który będzie odpowiedni dla wszystkich, i który będzie skutecznie chronić interesy Twoje jako twórcy oraz wszystkich innych twórców.

Powinieneś również mieć świadomość tego, że tak jak różni są twórcy, tak różni są klienci. Wśród Twoich klientów może przecież znaleźć się osoba, dla której tematyka umów nie jest obca. Przedłożona przez Ciebie umowa zawsze świadczy o Tobie (to twoja wizytówka) i może ona rzutować na to jak będziesz postrzegany przez swoich klientów.

Zdarza się tak, że przedsiębiorcy nie chcą na potrzeby swej działalności konstruować zbyt długich umów, żeby nie wystraszyć klientów, z którymi następnie mają zamiar zawierać umowy. Przedsiębiorcy wystrzegają się więc umów o duże ilość stron. Pamiętaj jednak, że w dobrej umowie nie o ilość stron chodzi, lecz o to aby umowa gwarantowała Tobie bezpieczeństwo i ochronę Twoich interesów. Czasami warto więc dodać jedną stronę więcej, niż później załogować, że krótka zbyt umowa nie przewidywała kompleksowo sytuacji, które spotkały Ciebie w toku współpracy z klientem. 

Korzystanie z gotowych wzorów umów może wiązać się nie tylko z ryzykiem braku skutecznego zabezpieczenia Twoich praw. Często tego typu gotowe szablony zawierają błędy lub nie regulują istotnych kwestii umownych, a wszystko to ostatecznie może wpływać na to, że jakieś istotne dla ciebie postanowienie może być nieważne pod względem prawnym.

Przykładowo, w przynajmniej kilku wzorach umów, które znaleźliśmy w Internecie na potrzeby tego odcinka, trafiliśmy na postanowienie dotyczące odstąpienia od umowy. Jednak w żadnym z tych wzorów nie było wskazanego terminu, w którym dana strona może skorzystać z prawa do odstąpienia od umowy.

Pewnie zastanawiasz się jakie to ma znaczenie – przecież wszystko zależy od tego jak się dogadamy z drugą stroną, nie chcemy terminu, to nie będziemy mieć terminu. No nie do końca – konstruując bowiem postanowienie w zakresie prawa odstąpienia, należy mieć na uwadze regulację prawną zawartą w art. 395 kodeksu cywilnego i utrwalonego w tym zakresie orzecznictwa sądowego. Warunkiem bowiem skutecznego zastrzeżenia umownego prawa odstąpienia jest  to, aby w umowie wskazać termin, w którym prawo odstąpienia od umowy może zostać zrealizowane (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 maja 2004 r., II CK 261/03). Pamiętaj, że jeśli zastrzeżesz w umowie prawo odstąpienia od umowy, ale nie oznaczysz konkretnego terminu, w którym Ty albo druga strona może to prawo zrealizować, to spowoduje to automatycznie nieważność takiego zastrzeżenia albo nawet nieważność całej umowy. To może z kolei powodować całą masę różnych komplikacji w związku z taką umową, bo np. Ty możesz żyć w przekonaniu, że odstąpiłeś od umowy i umowy już nie ma, a potem druga strona wykaże w sądzie, że umowa jednak wciąż obowiązywała. To jest tylko jeden z wielu przykładów pułapek, na które możesz się natknąć w gotowych szablonach.

Konstruowanie postanowień umownych wymaga znajomości przepisów np. należy wiedzieć, że nie można zastrzec kary umownej  w sytuacji gdy klient nie zapłaci za wykonanie zlecenia, ponieważ kara umowna nie może być zastrzegana  w odniesieniu do świadczeń pieniężnych (por. art. 483 § 1 kodeksu cywilnego oraz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 maja 2014 r., sygn. akt: II CSK 529/13). W przypadku udzielania licencji lub przenoszenia praw autorskich koniecznym jest wskazanie pól eksploatacji,  nie jest wystarczającym napisanie, że wykonawca przenosi na zamawiającego prawa autorskie lub udziela jemu licencji (por. art. 41 ust. 2 prawa autorskiego oraz por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 września 2004 r., sygn. akt: III CK 400/2003). Niestety takie błędnie skonstruowane wzory umów (zawierające również postanowienia dotyczące kar umownych czy praw autorskich) są w sieci dostępne i przedsiębiorcy z nich korzystają. 

Ponadto co jakiś czas przepisy ulegają zmianie i niekoniecznie wzór umowy opublikowany w sieci w 2014 roku (nawet jeśli sporządzony poprawnie) będzie aktualny pod względem prawnym w 2020 roku.

Warto też dodać, że w razie ewentualnego sporu sądowego z klientem, nie będziesz mógł usprawiedliwiać się tym, że skorzystałeś z gotowego szablonu umowy – a z takimi przypadkami też się spotykaliśmy. Dla przykładu zacytujemy fragment wyroku Sądu Okręgowego w Słupsku z dnia 31 grudnia 2013 r., sygn. akt: I C 304/13. Sąd odnosił się do tłumaczenia pozwanych twierdząc, że: “nie mogą się oni powoływać na to, że akurat przy umowie z dnia 05.07.2008r. wykorzystali gotowy druk umowy z internetu i nie zwrócili uwagi na istniejącą treść § 1 umowy”. Sąd w tej sprawie zaznaczył, że osoby korzystające z takiego gotowego wzoru muszą ponieść konsekwencje za błędy, które się w takiej umowie znalazły.

W odniesieniu do przedsiębiorców stosuje się również kryterium tzw. należytej staranności. W praktyce wiąże się to z tym, że przedsiębiorcy w zakresie prowadzonej przez siebie działalności powinni wykazywać staranności w odniesieniu do działań podejmowanych w związku z tą działalnością. Dotyczy to również m.in. kwestii zawierania i wykonywania umów. 

Jakie więc wnioski możesz wynieść z tego artykułu?

  • Nie istnieje jeden wzór umowy, który jest właściwy dla każdego biznesu i każdego przedsiębiorcy – każda działalność wymaga często indywidualnej konstrukcji umownej, która uwzględni specyfikę danej współpracy pomiędzy stronami.

  • Z gotowych umów należy zawsze korzystać ostrożnie oraz każdorazowo przemyśleć co taka umowa powinna zawierać a czego nie (pewne postanowienia zawarte w internetowym szablonie mogą być dla Ciebie po prostu niekorzystne).

  • Wzory umów nierzadko zawierają błędy i postanowienia, które są nieskuteczne pod względem prawnym, więc decydując się na korzystanie z takiego wzoru staraj się w miarę możliwości zweryfikować to czy wzór jest skonstruowany prawidłowo. Jeśli nie rozumiesz pewnych kwestii lub po prostu nie jesteś w stanie samodzielnie tego zweryfikować poproś o pomoc kogoś kto ma wiedzę w tym zakresie.

  • To jaką umową się posługujesz świadczy o Tobie jako przedsiębiorcy, przedkładana przez Ciebie umowa to poniekąd Twoja wizytówka.

  • Pamiętaj też, że w razie ewentualnego konfliktu z kontrahentem, pierwszą rzeczą do której wrócisz w związku ze współpracą z takim kontrahentem będzie właśnie treść wiążącej Was umowy – warto więc zadbać, aby była ona szyta na miarę (specjalnie dla Ciebie) i zabezpieczała odpowiednio Twoje interesy. Gotowiec z Internetu może tych wymogów nie spełniać.
  • Z wzorów umów można oczywiście korzystać, ale powinny one być raczej bazą wyjściową do tworzenia Twojej indywidualnej umowy, a nie gotowym narzędziem, pod którym wystarczy tylko złożyć podpis. Weryfikuj skąd pochodzą wzory i zastanów się czy w danej sytuacji warto z nich skorzystać. 

Mamy nadzieję, że ten wpis dla Ciebie ciekawy i przydatny. Mamy jeszcze większą nadzieję, że zawierasz porządnie przygotowane umowy, i że już teraz wiesz, że korzystanie z gotowych umów może wiązać się z pewnym ryzykiem dla Ciebie i Twojej działalności. 

Masz do nas pytania lub potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się z nami za pomocą poniższego formularza:

Różne

Legal Stories wśród 5 najciekawszych podcastów biznesowych w Polsce

Posted on

Z przyjemnością informujemy, że nasz podcast został wybrany do zestawienia 5 najciekawszych podcastów biznesowych minionego tygodnia w Polsce, przez serwis podcastwminute.pl! 😊😊😊

Jest nam z tego powodu niezmiernie miło, tym bardziej, że Legal Stories, jako podcast, obchodzi dzisiaj dopiero swoją pierwszą miesięcznicę! 🥳 💪🔥

Podcast

Czy za fake newsa możesz trafić do więzienia? Fake newsy vs prawo.

Posted on

Dzisiaj opowiadamy o fake newsach. Czy fake newsy są legalne? Czy jest to faktycznie zjawisko XXI wieku? Zapraszamy do odsłuchu!

Posłuchaj podcastu: 

Subskrybuj nasz kanał na YouTube: [KLIK!]

Obserwuj nas na Spotify: [KLIK!]

Masz do nas pytania lub potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się z nami za pomocą poniższego formularza:

Podcast

Jak sobie radzić z trudnym klientem? | #CzwartkiDlaTwórców

Posted on

Obserwuj nas także na Spotify: [kliknij tutaj]

Subskrybuj nasz kanał na YouTube:

W dzisiejszym wpisie przekażemy Tobie dawkę praktycznej wiedzy na temat tego jak należy radzić sobie z trudnym klientem. Tego typu klient może przytrafić się w każdej branży, więc warto wiedzieć jakie narzędzie prawne może zabezpieczyć Ciebie na wypadek współpracy z taką osobą. Na powyższe pytanie odpowiemy sobie analizując autentyczną sprawę, która dotyczyła współpracy projektantki wnętrz z problematyczną klientką. Jednak nasze wskazówki  będą miały charakter uniwersalny i mogą być dla Ciebie przydatne, bez względu na to w jakiej branży pracujesz.

Wspomniana przez nas sprawa była rozpatrywana w dwóch instancjach, tj. przez Sąd Rejonowy w Olsztynie (jako sąd pierwszej instancji) oraz przez Sąd Okręgowy w Olsztynie (jako sąd drugiej instancji)*. Postępowanie sądowe zostało zainicjowane przez klientkę, która nie była zadowolona ze współpracy z projektantką wnętrz. Klientka podnosiła przed sądem, że projektantka nie wykonała zawartej umowy. Zwracała uwagę sądu na opóźnienia w realizacji projektu, które w ocenie klientki wynikały z winy projektantki. Niezadowolona klientka ponosiła również, że projekty dostarczane przez projektantkę wymagały w późniejszym czasie nanoszenia poprawek, co przyczyniło się do niewłaściwego wykonania umowy.

Projektantka natomiast, w odpowiedzi na zarzuty swojej klientki, wskazała przed sądem, że owszem zawarła ze swoją klientką umowę, na którą powołuje się klientka, a umowa została wykonana. Kobieta podniosła przed sądem, że opóźnienia w realizacji umowy wynikły z tego, że klientka w trakcie współpracy wielokrotnie zmieniała zdanie i zwiększała zakres obowiązków projektantki (tj. wymagała wykonywania zadań, które nie były przewidziane w zawartej przez kobiety umowie) i z tego powodu, w ocenie projektantki, sposób wykonania umowy uległ zmianie, co rzutowało również na terminy dostarczania klientce poszczególnych projektów. 

Projektantka zwróciła również uwagę sądu na to, że początkowo umowa przewidywała 5 spotkań, a finalnie doszło aż do 19 spotkań. Wskazała, że było to spowodowane tym, że klientka jest osobą niezdecydowaną i  ciągle zmienia plany. Zdaniem projektantki klientka wymagała, aby każdy kto dla niej pracował, wykonywał czynności tylko dla niej. W ocenie projektantki, klientka nie respektowała umowy i wymagała także, aby pozwana projektantka nadzorowała prace innych osób, czego umowa nie przewidywała.

W jaki sposób sprawa została rozstrzygnięta przez sąd? Sąd pierwszej instancji stwierdził, że projektantka wywiązała się z umowy zawartej ze swoją klientką. Sąd zwrócił uwagę na to, że podczas współpracy klientka wymagała nanoszenia licznych zmian i sukcesywnie zwiększała zakres obowiązków projektantki, co przyczyniło się również do zmiany terminu zakończenia prac, który to uległ wydłużeniu. Jak stwierdził bowiem sąd (tutaj cytat z wyroku): „W ocenie Sądu Rejonowego powództwo nie jest zasadne. Pozwana wywiązała się z zobowiązania w zakresie otrzymanego wynagrodzenia. Dokonała szeregu czynności, które wynikały z zawartej przez strony umowy w formie pisemnej, między innymi, sporządziła umówiony projekt oraz makietę. Zakres wykonanych przez pozwaną prac był przy tym wyższy niż przewidziany w umowie”.

W związku z powyższym sąd oddalił powództwo i przyznał rację projektantce. Wyrok nie satysfakcjonował klientki, dlatego też skorzystała z prawa do wniesienia apelacji i zaskarżyła niekorzystny dla niej wyrok. Sąd drugiej instancji zgodził się jednak z sądem pierwszej instancji, stwierdzając, że powódka nie udowodniła swojego roszczenia i nie wykazała, że wartość prac wykonanych przez pozwaną w ramach łączącej strony umowy wyniosła podaną w uzasadnieniu pozwu kwotę 500 zł, i nie udowodniła, że wypłacone z tego tytułu wynagrodzenie w kwocie wyższej nie jest należne projektantce. 

Odpowiedzmy więc sobie na pytanie dlaczego umowa z klientem jest tak ważna? Gdyby wspomniana dziś przez nas projektantka wnętrz nie zawarła umowy ze swoją klientką, bardzo trudno byłoby jej wykazać przed sądem na co konkretnie strony się umówiły i kto ma rację w tym sporze. Umowa to zawsze istotny dowód, i jak możesz zauważyć na przykładzie omawianej dziś historii – tego typu dowód bywa bardzo pomocny.

Jakie wnioski należy wyciągnąć z opisanej powyżej sprawy? 

  1. po pierwsze decydując się na współpracę z klientem każdorazowo zawrzyj z nim odpowiednią umowę – bez niej nie zaczynaj nigdy współpracy, ponieważ nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie i jak współpraca z klientem będzie przebiegać w przyszłości, tak więc umowa może być Twoją tarczą obronną w relacji z trudnym klientami;
  2. po drugie, dbaj o treść umowy a jeśli podczas współpracy z klientem pojawią się po Twojej stronie nowe obowiązki, których umowa nie przewidywała, to albo zawrzyj z klientem aneks do umowy (jeśli chcesz podjąć się nowych zadań), określając w nim również wynagrodzenie za dodatkowe prace, albo zwróć uwagę klientowi, że umowa nie przewiduje tego typu obowiązków –  w przypadku jeśli nie chcesz lub z jakiś przyczyn nie możesz podjąć się dodatkowych zobowiązań;
  3. po trzecie, w celu uniknięcia wątpliwości już na etapie konstruowania umowy możesz wprost wskazać klientowi jakich prac się nie podejmujesz, lub które prace możesz wykonać dodatkowo, ale na podstawie odrębnej umowy lub poprzez zawarcie aneksu do aktualnej umowy, zaznaczając, że dodatkowe obowiązki podlegają dodatkowemu wynagrodzeniu – stawki możesz wskazać w pierwotnej umowie lub w późniejszym etapie – czyli  w nowej umowie lub aneksie;
  4. po czwarte, wszelkie bieżące ustalenia (pojawiające się w trakcie współpracy z klientem) potwierdzaj mailowo, ponieważ dzięki temu będziesz posiadać dowód na co konkretnie umawiałeś się z klientem. 

Jeśli chciałbyś podzielić się z nami swoimi doświadczeniami lub przemyśleniami na temat współpracy z trudnym klientem, daj znać w komentarzu. Chętnie zapoznamy się z Twoją opinią.


*opis sprawy został oparty o wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z dnia 24 maja 2018 roku, sygn. akt: IX Ca 1296/17

Podcast

#2 Bitwa o biust Baśki

Posted on

 

Obserwuj nas także na Spotify:

W dzisiejszym wpisie przedstawiamy Ci historię sporu, który miał miejsce w 2004 roku między liderem zespołu „Wilki”, tj. Robertem Gawlińskim a spółką Carlsberg Polska (producentem piwa Okocim Mocne) oraz współpracującą z Carlsbergiem agencją reklamową. 

W 2004 roku Carlsberg Polska, czyli producent piwa Okocim Mocne, zlecił pewnej agencji reklamowej przygotowanie krótkiego spotu reklamowego. Spot z założenia miał promować piwo Okocim Mocne. W spocie  widniały różne sceny – w jednej  z nich ukazana została kobieta tańcząca z mężczyzną. W pewnym momencie, w reklamie pojawia się napis BAŚKA. Po chwili widzimy jak kobieta wyjmuje spod bluzki wkładki powiększające biust, i w tym momencie na ekranie pojawia się biały napis na czarnym tle o następujące treści: “NIE MIAŁA FAJNEGO BIUSTU”. Jak pewnie pamiętasz Robert Gawliński w piosence zespołu Wilki śpiewał natomiast: „Baśka miała fajny biust”. To właśnie to nawiązanie, stało się bezpośrednią przyczyną konfliktu między stronami. 

Gdybyśmy przenieśli się w czasie do roku 2002 i włączyli radio, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że trafilibyśmy właśnie na przebój Wilków, o którym mówimy w dzisiejszym wpisie. Piosenka ta została wydana w 2002 roku, jako pierwszy singiel promujący album Wilków – o nazwie “4”. 

“Baśka” szybko zyskała ogromną popularność i do tej pory jest uznawana za jedną z najbardziej znanych piosenek zespołu. Wilki były wielokrotnie nagradzane za ten singiel, który kilkukrotnie został okrzyknięty piosenką roku. Jak możesz się domyślać, piosenka ta miała w tym czasie ogromną siłę marketingową.

No i teraz pojawia się pytanie, czy Carlsberg i obsługująca go agencja reklamowa powinni uzyskać zgodę na nawiązanie do tekstu “Baśki” w swoim spocie reklamowym, czy też nie? Okazuje się, że agencja reklamowa w czasie wstępnych prac nad spotem, kontaktowała się z menadżerem Wilków, w celu zorientowania się co do możliwości oraz warunków ewentualnej współpracy pomiędzy Carlsbergiem a zespołem muzycznym. Wilkom nie odpowiadały jednak zaproponowane warunki współpracy. Zespół był zainteresowany raczej długofalową, szerszą współpracą z Carlsbergiem, która miała obejmować całe spektrum działań promocyjnych, w tym związanych z wydaniem nowej płyty zespołu. Strony nie doszły więc do porozumienia, ale pomimo tego spot reklamowy został opublikowany i był emitowany w telewizji oraz Internecie. Jak już wiesz, sprawa trafiła do sądu.

Pierwszy ruch w sporach sądowych  należy zawsze do powoda. To on napędza sprawę i jako pierwszy wytacza działa w postaci odpowiednich paragrafów. Jakie było więc stanowisko Roberta Gawlińskiego? Robert Gawliński podniósł, że jest jednym z najbardziej znanych i popularnych artystów polskiej sceny muzycznej. Podkreślał, że oprócz działalności artystycznej prowadzi także działalność gospodarczą w ramach której m.in. oferuje reklamodawcom i sponsorom prawo do wykorzystania w reklamie utworów jego autorstwa – na potrzeby promocji licznego rodzaju towarów i usług, jak również (w ramach prowadzonej działalności) zezwala reklamodawcom na wykorzystywanie renomy zespołu Wilki i posługiwanie się pozytywnymi skojarzeniami oraz wyobrażeniami związanymi z osobą powoda. Zdaniem Roberta Gawlińskiego elementami tej renomy są fragmenty jego twórczości, w tym w szczególności powszechnie rozpoznawane przeboje.

Powód twierdził, że to właśnie z siły zarobkowej jego renomy, popularności i twórczości w sposób bezprawny skorzystał pozwany Carlsberg Polska, na zlecenie którego agencja reklamowa opracowała projekty materiałów reklamowych w kampanii reklamowej piwa Okocim Mocne. Gawliński wskazał, że działanie to jest sprzeczne z prawem i dobrymi obyczajami, narusza jego dobro osobiste (w postaci  twórczości artystycznej w rozumieniu art. 23 kodeksu cywilnego i art. 16 prawa autorskiego), jak również narusza jego sferę majątkową i stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. 

Lider Wilków w swoim pozwie twierdził, że pozwani poprzez wykorzystanie tekstu “Baśka nie miała fajnego biustu”, żerują na jego renomie i bezpośrednio nawiązują do twórczości zespołu, a sporny tekst na celu przysporzenie korzyści majątkowych dla Carlsberga – kosztem renomy Wilków i Roberta Gawlińskiego. Biorąc powyższe pod uwagę lider Wilków domagał się od pozwanych m.in: zobowiązania pozwanych do zaprzestania rozpowszechniania spornego spotu, który w ocenie powoda naruszał jego dobre obyczaje i dobra osobiste i zobowiązania pozwanych solidarnie do dwukrotnego wyemitowania 15 sekundowych przeprosin w TVP (programie pierwszym bezpośrednio przed Wiadomościami), Telewizji POLSAT bezpośrednio przed informacjami oraz telewizji TVN bezpośrednio przed Faktami a więc w czasie największej oglądalności. Ponadto domagał się również zasądzenia od pozwanych kwoty 400 tys. zł tytułem odszkodowania.

Pozwany zawsze ma prawo się bronić. Oczywiście pozwani skorzystali z przysługującego im uprawnienia i w odpowiedzi na pozew przedstawili swoje stanowisko w sprawie. 

W odpowiedzi na pozew wskazali oni, że po pierwsze powód nie udowodnił zasadności roszczenia w zakresie żądania zapłaty kwoty 400 tys. zł, po drugie nie wykazał swojego zubożenia (rzekomo wynikającego z faktu wyemitowania przez pozwanych spotu reklamowego), po trzecie powód nie wykazał, że pozwany wzbogacił się kosztem powoda.

Wskazali również na to, że powód nie udowodnił naruszenia jego dóbr osobistych, i że działania pozwanych stanowiły czyn nieuczciwej konkurencji. W konsekwencji, pozwani domagali się oddalenia powództwa w całości i zasądzenia na ich rzecz kosztów jakie ponieśli na skutek toczącego się postępowania sądowego. 

Sprawa rozpatrywana była przez Sąd Okręgowy w Warszawie, jako Sąd I instancji i Sąd Apelacyjny w Warszawie, jako Sąd II instancji. 

Sąd Okręgowy w Warszawie, który nie zgodził się ze stanowiskiem Roberta Gawlińskiego i orzekł, że wniesione przez niego powództwo nie zasługuje na uwzględnienie, ponieważ powód nie zaoferował dowodu z utworu Baśka a sąd nie uznał tego utworu za powszechnie znany i znany sądowi z urzędu. Sąd zwrócił również uwagę na fakt, że produkty stron procesu nie są wobec siebie bezpośrednio konkurencyjne.

W ocenie sądu postać z piosenki Roberta Gawlińskiego stała się jedynie inspiracją dla pozwanej agencji reklamowej do tego, aby stworzyć historyjkę, która została opowiedziana w reklamie. Reklama zdaniem sądu mogła jedynie wywoływać u odbiorcy skojarzenie z piosenką zespołu Wilki, ale w ocenie sądu skojarzenie to było na tyle dalekie i niejednoznaczne, że nie mogło ono prowadzić u odbiorcy do ukształtowania przekonania, że to Robert Gawliński rekomenduje spożywanie piwa Okocim Mocne, co  w konsekwencji uniemożliwiło również zakwalifikowanie działań pozwanych jako czyn nieuczciwej konkurencji. Jak wskazał bowiem Sąd,  brak było podstaw do tego, aby uznać, że działania pozwanych przyczyniły się do zwiększenia sprzedaży piwa i zwiększenia zysków Carlsberga. 

Sąd zwrócił szczególną uwagę na to, że w rozpatrywanej sprawie nie doszło do naruszenia osobistych praw autorskich powoda, ponieważ w reklamie nie wykorzystano utworu powoda ani nawet jego fragmentu, ponieważ w reklamie nie pojawiło się sformułowanie “Baśka miała fajny biust” lecz “Baśka nie miała fajnego biustu” . Ponadto sformułowanie to nie było główną ideą reklamy i nie wskazywało na działalność powoda ani ewentualne upodobanie piosenkarza do piwa Okocim Mocne. Sąd Okręgowy oddalił więc powództwo lidera zespołu Wilki. 

Sąd Apelacyjny, jako Sąd drugiej instancji, zgodził się ze stanowiskiem Sądu Okręgowego i  zwrócił uwagę na to, że rynek reklamowy rządzi się swobodą, bowiem w ocenie Sądu działalność ta z uwagi na swoją skrótowość  i potrzebę komunikatywności musi operować skrótami, odwołaniami do znanych postaci, motywów i sytuacji i jako wypowiedź handlowa o charakterze informacyjnym korzysta  z prawa wolności informacji i wypowiedzi. Ograniczenie tego prawa może nastąpić wyłącznie w celu i ochrony praw i interesów osób trzecich, ale w niniejszej sytuacji Sąd nie dopatrzył się takiej przesłanki. W świetle powyższego, Sąd Apelacyjny oddalił apelację i obciążył Roberta Gawlińskiego kosztami procesu (wyrok Sądu Apelacyjnego z dnia 14 maja 2007 roku, sygn. akt: I ACa 668/06). Czego możesz dowiedzieć się na podstawie tej sprawy?

  1. po pierwsze – w pewnych sytuacjach dozwolone jest budowanie skojarzeń z cudzą twórczością, nawet jeśli wykorzystujemy takie skojarzenia w celach komercyjnych. Nie zawsze odnoszenie się do cudzej twórczości automatycznie oznacza naruszenie czyichś praw;
  2. po drugie –  rynek reklamowy cechuje się pewnego rodzaju swobodą jeżeli chodzi o tworzenie przekazu reklamowego, dlatego też co do zasady może odwoływać się do istniejących i znanych motywów ze świata popkultury i sztuki – oczywiście zawsze w granicach prawa.

Pamiętaj jednak, że każda sprawa jest inna, a sądy rozpatrują sprawy zawsze indywidualnie. Jeśli chcesz zatem nawiązać do cudzej twórczości w swojej działalności, pamiętaj, aby robić to zawsze z rozwagą oraz najpierw przeanalizuj, czy takie nawiązanie nie będzie rodziło ryzyka naruszenia cudzych praw.

Mamy nadzieję, że ta historia była dla Ciebie ciekawa, i że po przeczytaniu artykuły zyskałeś nową porcję wiedzy. Zapraszamy do tego, abyś podzielił się z nami swoim przemyśleniami w komentarzu. Chętnie zapoznamy się z Twoją opinią. 

Podcast

Jak legalnie korzystać ze zdjęć z Internetu? | Czwartki Dla Twórców

Posted on

Dzisiejszy wpis poświęcimy temu czy można korzystać, a jeśli tak to w jaki sposób należy korzystać ze zdjęć znalezionych w Internecie.

W sieci dostępnych jest cała masa wspaniałych zdjęć i grafik i może Cię bardzo kusić, aby wykorzystać je np. w Twoim najnowszym wpisie na blogu, w materiale reklamowym, który być może aktualnie przygotowujesz lub w innym projekcie, nad którym właśnie pracujesz. 

Jak mówi stare internetowe porzekadło: „jak coś jest wrzucone do Internetu to każdy może z tego korzystać”.

 Czy tak jest? No niezupełnie… 

Zanim wykorzystasz jakiekolwiek zdjęcie z Internetu zatrzymaj się na chwilę, weź głęboki oddech i zastanów się czy masz prawo takie zdjęcie wykorzystać. Dzisiaj opowiemy Tobie jak to zweryfikować oraz jak w legalny sposób wykorzystać zdjęcia lub materiały graficzne, które znajdziesz w sieci.  

Jako generalną zasadę powinieneś przyjąć, że jeśli chcesz skorzystać z cudzych materiałów, dostępnych w sieci, musisz posiadać na to zgodę. 

Czy w praktyce oznacza to, że każdorazowo musisz zwracać się do twórcy danego zdjęcia, aby uzyskać bezpośrednio od niego taką zgodę? Nie – nie zawsze. W pewnych przypadkach byłoby to niemożliwe lub zbyt uciążliwe, aby oryginalny twórca odpowiadał na wszystkie tego typu zapytania kierowane do niego.

Znacznym ułatwieniem są różnego rodzaju internetowe bazy i banki zdjęć, w których znajdziesz legalne materiały zdjęciowe i graficzne. To jednak, że korzystasz z tego typu stron, nie oznacza, że pobrane zdjęcia będą wykorzystywane bez zgody. Wręcz przeciwnie – taka zgoda to oczywiście odpowiednia licencja, którą będziesz mógł uzyskać. Licencja może być płatna, albo bezpłatna. 

Zacznijmy od licencji bezpłatnych. Przykładem tego typu licencji są licencje typu creative commons, które występują w różnych konfiguracjach, w zależności od tego na jakich warunkach można korzystać z materiału objętego taką licencją.

Najczęściej będziesz mógł się spotkać  z takimi oznaczeniami jak np.:

CC-BY – uznanie autorstwa

CC-NC – użycie niekomercyjne

CC-ND – użycie bez utworów zależnych

CC-SA – użycie na tych samych warunkach

Korzystając z licencji typu CC zazwyczaj będziesz musiał wskazać rodzaj licencji, na której udostępnione jest dane zdjęcie oraz odnośnik  czyli link do warunków licencji, z której korzystasz.

Tutaj wskazówka praktyczna – zdecydowana większość materiałów z baz Wikipedii jest udostępniona właśnie na licencjach creative commons, dzięki czemu możesz potraktować Wikipedię, jako pewnego rodzaju bank darmowych zdjęć. Oczywiście zalecamy to robić z ostrożnością – powinieneś każdorazowo sprawdzić, czy dane zdjęcie na pewno jest na wolnej licencji. Możemy powiedzieć Ci z własnego doświadczenia, że sami kilka razy natrafiliśmy na Wikipedii na materiał, który był oznaczony jako “źródło nieznane” – w szczególności na zagranicznych stronach Wikipedii. W takim przypadku korzystanie z tego typu materiałów może wiązać się z ryzykiem naruszenia czyichś praw, ponieważ nie wiemy czy twórca zezwolił na udostępnienie i wykorzystanie takiego materiału. 

Jeśli chcesz wykorzystać dane zdjęcie komercyjnie, każdorazowo sprawdzaj, zdjęcie to, nawet jeśli jest na wolnej licencji,  jest przeznaczone do użytku komercyjnego, czy też nie.

Wyszukiwarka Google, a także np. bardzo popularny serwis flickr.com posiadają specjalne wyszukiwarki plików na licencji creative commons. To bardzo ułatwia życie, tym bardziej, że możesz wybrać opcję, żeby wyszukiwanie ograniczone było tylko do plików, które będziesz mógł wykorzystać komercyjnie – a więc będziesz mógł je wykorzystać np. w swoim logo, albo w materiale reklamowym.

Licencją, którą z pewnością najbardziej polubisz, jest licencja CC0. Zdjęcia udostępnione na tej licencji nie wymagają przypisania autorstwa i możesz z nimi zrobić niemalże co tylko się Tobie podoba. Być może część z naszych słuchaczy w tym miejscu powie – hej! ale sami w ostatnim podcaście mówiliście, że prawo do oznaczania twórcy jest niezbywalne i zawsze trzeba je szanować! 

To prawda, dlatego nie możesz przypisać sobie autorstwa takiego zdjęcia. Ale jednocześnie twórca tego zdjęcia, udostępniając je na licencji CC0, zgodził się, żebyś nie musiał oznaczać jego autorstwa. I to jest ta różnica. Tego typu darmowe zdjęcia znajdziesz np. na portalu pixabay.com czy też pexels.com. 

Ostatnim przykładem darmowych zdjęć są zdjęcia, do których autorskie prawa majątkowe wygasły. Tego typu zdjęcia znajdziesz często w cyfrowych bibliotekach publicznych np. w bibliotece Polona. W przypadku tych zdjęć jednak, już powinieneś oznaczyć autorstwo oryginalnego twórcy zdjęcia, ponieważ prawa osobiste są nieograniczone w czasie.

Przejdźmy teraz do licencji płatnych. Licencje płatne, to takie które możesz uzyskać np. z komercyjnych serwisów stockowych, jak np. Shutterstock, albo Adobe Stock, ale też takie które możesz uzyskać od agencji typu Getty Images. Jeśli już zdecydujesz się na licencję płatną to zawsze dokładnie sprawdź warunki korzystania z danego zdjęcia. Licencja może bowiem przykładowo zezwalać na wykorzystanie zdjęcia tylko w określony sposób, dla przykładu: tylko w internecie, ale już nie np. w materiałach drukowanych. Dopuszczalny sposób wykorzystania zdjęcia to tzw. pola eksploatacji – możesz spotkać się z tą nazwą w twojej umowie licencyjnej, więc zapamiętaj sobie to pojęcie, bo to właśnie ono wskazuje sposób w jaki możesz korzystać z wybranego zdjęcia. 

Istnieją pewne wyjątki od konieczności uzyskiwania licencji od uprawnionego. Pewnie słyszałeś już nie raz o prawie cytatu. Tutaj jednak przestrzegamy, żebyś był ostrożny. Prawo cytatu to wyjątek, a z wyjątkami zawsze trzeba uważać i dokładnie zbadać, czy faktycznie możemy z niego skorzystać. Prawo cytatu może dotyczyć oczywiście także zdjęć, jest to jednak na tyle szeroki temat, że omówimy go w odrębnym Czwartku dla twórców – już za tydzień.


Masz do nas pytania lub potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się z nami za pomocą poniższego formularza: